Po wejściu włoskiego Autostrade (ma ponad 21 proc. kapitału zakładowego) Stalexport wycofuje się z branży stalowej, stawiając na inwestycje drogowe. Teraz chce sprzedać udziały w Walcowni Rur "Jedność" i wierzytelności, jakie ma wobec tej firmy. - Nie wiąże się to bezpośrednio z zaleceniami największego akcjonariusza. Po prostu czas wyjść z nieopłacalnego biznesu - tłumaczy Mieczysław Skołożyński, wiceprezes Stalexportu. Walcownia budowana jest od 20 lat i do tej pory nie rozpoczęła produkcji. Spółka na pewno nie wyjmie z przedsięwzięcia więcej niż w nie włożyła. Posiada udziały o wartości nominalnej przekraczającej 16 mln zł, ale M. Skołożyński nie widzi możliwości uzyskania takiej kwoty. Podobnie z wierzytelnościami. Około 7 mln zł to długi jeszcze z połowy lat 90., a więc mocno przeterminowane. Pozostałe 35 mln zł to zobowiązania walcowni za niespłacone bankom kredyty, które poręczał Stalexport. Tu również nie można liczyć na odzyskanie pełnej kwoty. Pocieszający dla akcjonariuszy giełdowej spółki jest fakt, że Stalexport już jakiś czas temu dokonał odpisów księgowych na powyższe aktywa, więc teraz każda kwota za nie uzyskana zwiększy końcowy wynik.