Na tle wyraźnie zyskujących obligacji na rynkach dojrzałych polskie papiery w piątek wypadły słabo. Rentowność nieco się podniosła. Takie zachowanie można z jednej strony wiązać z dobrą koniunkturą w poprzednich dniach, co doprowadziło do spadku różnicy w dochodowości polskich i niemieckich 10-latek do poniżej 1,5 pkt proc. W ostatnich miesiącach mniej więcej na tym poziomie kończyło się zawężanie tej dysproporcji. Z drugiej strony, czynnik poprawiający nastroje na dojrzałych rynkach papierów skarbowych, czyli słabszy od spodziewanego wzrost amerykańskiej gospodarki, z punktu widzenia rynków wschodzących nie jest już tak korzystny. Powinno to podtrzymać presję na ceny towarów, a z nimi są mocno skorelowane ceny obligacji na emerging markets.

W takiej sytuacji nasze papiery nie będą już w najbliższym czasie korzystać z poprawy klimatu wokół inwestycji w bardziej ryzykownych krajach. Ceny mógłby wspierać korzystny klimat na dojrzałych rynkach, ale skoro z horyzontu znikła szansa na szybkie obniżki stóp w USA to na trwalszy ruch w dół rentowności też trudno liczyć. Dlatego najbliższy czas może upływać pod znakiem stopniowego spadku cen naszych papierów.