Mieliśmy ostatnio serię wręcz kryminalnych informacji. A to kilku posłów zostało zatrzymanych w świetle fleszy, a to policja zgarnęła paru byłych i obecnych członków zarządu jednej ze spółek giełdowych. Nawet jeden z byłych ministrów miał tę wątpliwą przyjemność przejechania się samochodem Centralnego Biura Śledczego.
Dla przedstawicieli rządu to jest oczywisty dowód na to, że IV RP jest coraz bliżej. Dla mnie jakoś niekoniecznie. Przede wszystkim dlatego, że głośne aresztowania to nie jest wynalazek tego gabinetu. Żeby nie szukać daleko, swego czasu były prezes PKN Orlen Andrzej Modrzejewski też z wielkim hukiem został zatrzymany, a potem skończyło się to komisją śledczą.
Poza tym - jak głosi znane powiedzenie - wiele się może zdarzyć między ustami a brzegiem pucharu. Tymczasem, co wie każdy prawnik, to "wiele" to jest pestka w porównaniu z tym, co może się stać między zatrzymaniem a końcem procesu. Świetnym przykładem może być były prezes PZU Życie Grzegorz Wieczerzak, który został zatrzymany, był aresztowany, rozpoczął się proces, a potem okazało się, że cały akt oskarżenia prokuratura może sobie w buty wsadzić, bo się oparła na złej opinii biegłego. W rezultacie nie wiem, czy pisząc Grzegorz Wieczerzak, zamiast Grzegorz W., jestem na bakier z prawem, czy też wszystko jest w porządku, bo nie należy on do grupy "oskarżonych" czy też osób, "którym przedstawiono zarzuty".
Mało tego - nawet gdy już dojdzie do zakończenia procesu, to jego efekty bywają różne. Zdarza się między innymi, że co prawda ktoś dostanie karę pozbawienia wolności, ale nie ma gdzie jej odbywać, bo więzienia są przepełnione. Kiedyś w jakiejś gazecie czytałem, że około 10 tys. osób czeka na miejsce w celi. Nie wiem, jak teraz wyglądają te statystyki, ale jakoś nie wierzę, żeby nagle się coś poprawiło. Biorąc pod uwagę liczbę ostatnich zatrzymań czy aresztowań jest jeszcze gorzej - bo co się zwolni jakaś miejscówka, to trafia tam nowy aresztant, a skazany nadal czeka na swoje "powołanie do więzienia".
Dlatego ja nie będę skłonny uwierzyć, że już jesteśmy w IV RP, która jest "prawa i sprawiedliwa", dopóki nasza władza nie zacznie budować więzień. Bo jeśli rzeczywiście są "rachunki krzywd" i trzeba rozliczać 17 lat złej III RP, to, niestety, rozliczeni gdzieś siedzieć powinni. Czyli poza programem budowy 8 mln mieszkań, trzeba też uruchomić budowę kilkuset cel. Tymczasem na ten temat cicho.