W ubiegłym miesiącu liczba zatrudnionych w USA powiększyła się o 92 tysiące. Wprawdzie było to mniej niż oczekiwano, ale ważne jest, że bezrobocie spadło z 4,6 proc. do 4,4 proc. Jest to poziom najniższy od pięciu lat.
Jednocześnie Departament Pracy dokonał korekty w górę danych za sierpień i wrzesień. Okazało się, że sytuacja na rynku pracy we wrześniu była trzy razy lepsza, niż wskazywały na to poprzednie dane, mówiące o wzroście liczby etatów o 52 tysiące.
Kontra dla nieruchomości
Większa liczba osób pracujących i zarabiających oznacza, że pojawił się czynnik neutralizujący negatywne skutki gorszej koniunktury na rynku nieruchomości dla popytu wewnętrznego. Specjaliści przewidują, że w tym roku przed Bożym Narodzeniem Amerykanie wydadzą 6,5 proc. więcej pieniędzy niż w 2005 r. - Perspektywy dla wydatków konsumentów są zupełnie dobre - ocenia Robert Mellman, ekonomista JP Morgan Chase. Podkreśla, że gospodarka przetrwała okres słabszej dynamiki, a pojawiające się słabości nie utrwaliły się.
W znacznie lepszej kondycji niż branża przetwórcza są usługi, gdzie przybywa miejsc pracy. W firmach przemysłowych w październiku zatrudnienie spadło o 39 tysięcy. Słabszą kondycję na rynku nieruchomości odczuły firmy budowlane, które zlikwidowały 26 tys. miejsc pracy, najwięcej od lutego 2003 r.