Reklama

Korekta w Stanach będzie pogłębiona

Inwestorzy w USA ignorowali złe dane, grając pod obniżki stóp. Raport z rynku pracy kończy tę pokrętną logikę

Publikacja: 06.11.2006 09:30

Po raz pierwszy od pięciu tygodni Dow Jones nie poprawił tegorocznych szczytów. Rozpoczęła się niewidziana od prawie trzech miesięcy korekta spadkowa, którą w największym stopniu wymusił gwałtowny wzrost optymizmu, jaki można było zaobserwować w październiku. Dow Jones odnotował niewidzianą od ponad roku serię sześciu spadkowych sesji z rzędu. Tylko co to była za korekta, skoro te sześć sesji zabrało jedynie 178 punktów? Gorsze jest jednak to, że mimo korekty indeksów - optymizm w ankietach inwestorów wciąż rośnie. Wydawać by się mogło, że upraszcza to stawianie prognoz i zapowiada kontynuację korekty. Potwierdzały to też spływające od kilku dni rozczarowujące dane makro. Sprawę skomplikował jednak piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy.

Niejednoznaczne dane

Okres pesymistycznych wiadomości rozpoczął w poprzedni piątek fatalny wstępny odczyt amerykańskiego PKB za III kw., gdzie zamiast 2,1 proc. dostaliśmy tylko 1,6 proc. W ostatnim tygodniu rozczarowanie pogłębiał:

1. Chicago PMI (53,5 proc. wobec prognoz 58,0 proc.), który spadł do poziomu najniższego od sierpnia 2005 r.;

2. Wskaźnik zaufania konsumentów, który wobec prognoz wzrostu do 107,8 pkt. zanotował spadek do 105,4 pkt.;

Reklama
Reklama

3. Indeks ISM, obrazujący aktywność sektora przemysłu w USA (spadek do 51,2 proc. wobec prognozy 53,0 proc.), który spadł do poziomu najniższego od czerwca 2003 r. i wyraźnie widoczny był tutaj wpływ spowolnienia w sektorze nieruchomości. Tylko 8 z 18 sektorów przemysłu odnotowało wzrost w październiku;

4. Dynamika nowych zamówień w przemyśle wyniosła jedynie 2,1 proc. wobec prognoz 3,6 proc. Bez środków transportu wygląda to jeszcze gorzej, bo mamy drugi z rzędu spadek i to aż o 2,4 proc.;

5. Wzrost wydajności pracy w III kwartale spadł do zera (rok do roku wzrost 1,3 proc., czyli najwolniej od 1997 r.), co jest zwiastunem niższych zysków spółek, a do tego przestanie pomagać w zwalczaniu choroby zwanej inflacją;

6. Koszty pracy wzrosły 3,8 proc., a w ostatnim roku 5,3 proc, czyli najszybciej od 16 lat, co albo wymusi podwyżkę cen towarów i usług, albo zmniejszy zyski spółek.

Warto też wspomnieć o dynamice wydatków na inwestycje budowlane, która publikowana 1 listopada nie wywołała większego zainteresowania polskich inwestorów, mimo że wyniosła minus 0,3 proc. Do tego National Association of Realtors poinformowało o spadku o 1,1 proc. we wrześniu (13,6 proc. w ostatnim roku) indeksu obliczanego w oparciu o liczbę podpisanych przedwstępnych umów sprzedaży domów. To pokazuje, że także w kolejnych miesiącach nie zobaczymy lepszych danych z rynku nieruchomości. Przed tym samym ostrzega Mortgage Bankers Association, która publikuje liczbę wniosków o kredyt hipoteczny i jego refinansowanie. W zeszłym tygodniu liczba wniosków spadła o 3 proc. (11,2 proc. w ostatnim roku) i to pomimo ostatniego wyraźnego spadku oprocentowania kredytów.

W morzu danych nie brakowało też pozytywnych informacji, ale nawet jeśli wszystkie inne publikacje były świetne, to te dane (w zestawieniu ze skalą wykupienia na amerykańskich parkietach) powinny doprowadzić do znacznie głębszej korekty na indeksach. Jej brak niektórzy tłumaczą spiskową teorią, która głosi, że administracji rządowej przed listopadowymi wyborami tak samo silnie zależy na taniej ropie, jak i na dobrych zrewidowanych danych z rynku pracy, oraz na utrzymaniu indeksów przy szczytach. To, oczywiście, niezbyt racjonalne wytłumaczenie. Źródeł tej odporności amerykańskich parkietów upatrywałbym z jednej strony - w najkorzystniejszym dla rynku akcji okresie, a z drugiej - w spadku rentowności amerykańskich obligacji, które dyskontują spowolnienie gospodarki i nadchodzące obniżki stóp procentowych. Rentowność 10-letnich obligacji spadła w środę do 4,551 proc. czyli była zaledwie 0,021 proc. powyżej wrześniowego dołka. Oczywiście, nie można wszystkiego sprowadzać do stwierdzenia, że im niższa rentowność, tym korzystniej dla rynku akcji. Należy jednak pamiętać, że obecna fala wzrostowa na indeksach rozpoczęła się tuż po tym, jak rentowność ustanowiła szczyty na przełomie czerwca i lipca (5,245 proc), rozpoczynając systematyczny spadek do 4,53 proc. we wrześniu. Względem bezpiecznych inwestycji akcje stawały się coraz atrakcyjniejsze. Stąd można wyciągnąć wniosek, że w krótkim terminie piątkowy raport z rynku pracy wcale nie musi być korzystny dla rynku akcji. Przypomnę, że choć dane o liczbie nowych miejsc pracy za październik były rozczarowujące, to rewizja poprzednich dwóch miesięcy w sumie o +139 tys. wynagrodziła wszystko z nawiązką. Dzięki tym rewizjom trzeci miesiąc z rzędu trzymiesięczna średnia przekroczyła magiczne +150 tys., które uważa się za poziom faktycznej poprawy na rynku pracy. Wobec spowolnienia na rynku nieruchomości i związanych z tym niższych wydatków konsumentów, dane te są zbawieniem dla amerykańskiej gospodarki. I w tym miejscu rynek akcji ma największy dylemat.

Reklama
Reklama

Premia za obniżki

W ostatnich tygodniach amerykańscy inwestorzy dawali rynkowi akcji premię za nadchodzące obniżki stóp procentowych i nie wystraszyła ich nawet seria fatalnych danych opisanych powyżej. Przed raportem z rynku pracy szansa na obniżkę stóp procentowych przez Fed już w marcu wyceniana była przez fed fund futures na poziomie 56 proc. Po zaskakujących rewizjach w piątek było już tylko 20 proc., a rentowność obligacji zanotowała największy jednodniowy wzrost w tym roku, kończąc tydzień na poziomie 4,715 proc.

To wyraźny sygnał, że Fed szybko gospodarce nie pomoże. W kolejnych tygodniach kończy się więc gra "pod obniżki" i inwestorzy stają przed dylematem, czy dobre dane z rynku pracy wystarczą, by w przyszłym roku nie spadły zyski spółek - tak, jak zwiastuje to seria pozostałych publikacji. Dla mnie odpowiedź jest negatywna i w najbliższych dwóch tygodniach oczekiwałbym pogłębienia korekty w USA.

GPW czeka na zagranicę, wyniki spółek i PKO BP

Na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie trwa wyczekiwanie na rozstrzygnięcie dylematu związanego z amerykańską gospodarką, gdyż dopiero to wyznaczy kierunek przepływu kapitałów globalnych funduszy

inwestycyjnych. Zagraniczny kapitał od ponad dwóch miesięcy omija GPW. Inwestorzy wstrzymywali się z odważniejszymi decyzjami także ze względu na kolejne wyniki spółek (KGHM w poniedziałek, Agora we wtorek, TVN w środę, Prokom i PKN Orlen w czwartek) oraz wejście do obrotu akcji pracowniczych PKO BP. Efekt tego jest taki, że ostatnie trzy tygodniowe zmiany WIG20 wynoszą odpowiednio -22,52 pkt. w tygodniu zakończonym 3 listopada, oraz -27,22 pkt. i -7,37 pkt. w dwóch poprzednich. Takie kosmetyczne

Reklama
Reklama

ruchy skazują inwestorów na wyczekiwanie na wyraźniejszy impuls. Kalendarz w tym tygodniu będzie temu sprzyjać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama