Notowania PKO BP poszły wczoraj w górę o 5,4 proc. Na zamknięciu kurs wyniósł 41,95 zł. W trakcie sesji notowania osiągnęły 42,3 zł. Oznaczało to wzrost o 6,3 proc. w porównaniu z końcem poniedziałkowej sesji. Jednocześnie był to najwyższy poziom kursu w dwuletniej historii obecności największego krajowego banku na giełdzie.
Po opublikowaniu w minionym tygodniu lepszych od prognoz wyników wzrost ceny akcji nie byłby niczym dziwnym, gdyby nie to, że od dwóch dni na rynek trafiają akcje pracownicze banku. Według części analityków, zwiększona podaż tych papierów miała doprowadzić do spadku notowań banku.
Po poniedziałkowym wolumenie obrotu sięgającym 8 mln akcji (byli i obecni pracownicy PKO BP otrzymali 104,5 mln gratisowych papierów), wczoraj właściciela zmieniło 5,7 mln walorów. Wszystko wskazuje na to, że inwestorzy finansowi byli przygotowani na znacznie większą podaż akcji pracowniczych. Mniejsza od oczekiwań liczba sprzedawanych akcji oznacza wzrost kursu.
Drugi dzień z rzędu PKO BP było spółką o największym udziale w obrotach na GPW. Handel papierami banku odpowiadał za niemal połowę obrotów spółek z indeksu WIG Banki. Dał też ponad jedną piątą obrotów na całym rynku. Jednocześnie największy krajowy bank był najsilniej rosnącą dużą spółką na wczorajszej sesji.
Wysokim notowaniom PKO BP sprzyjała nie tylko mniejsza od oczekiwań podaż walorów pracowniczych. Wczoraj została odtajniona ubiegłotygodniowa rekomendacja DM Millennium. Marcin Materna, autor raportu, podniósł rekomendację z "neutralnie" do "akumuluj", a cenę docelową ustalił na 44 zł.