Reklama

W NBP tyka zegar...

Czas podjęcia przez RPP nieprzyjemnych decyzji zbliża się wielkimi krokami

Publikacja: 08.11.2006 08:15

W Narodowym Banku Polskim czas płynie nieubłaganie. Zbliżają się ważne decyzje. I to wcale nie chodzi o decyzje na temat tego, kto ma zostać w końcu roku prezesem banku.

Waga tej ostatniej sprawy wydaje się nieco rozdmuchana - w końcu prawdopodobnie nowym prezesem zostanie ktoś z powszechnie szanowanych, rozsądnych profesorów ekonomii głównego nurtu (np. profesor Grzelońska). Oczywiście, że nowy prezes nie będzie drugim Leszkiem Balcerowiczem, ale nie będzie również żadnym anty-Balcerowiczem, jak pragną wierzyć politycy. Jeśli chciałoby się wysłać do NBP kogoś o poglądach całkowicie odmiennych od obecnego prezesa, nie należałoby go szukać na uniwersyteckich katedrach, ale np. w ławach parlamentarnych. Tam rzeczywiście łatwo o osoby, które by twierdziły, że deficyt budżetowy powinien być dla ogólnego szczęścia zwiększony, inflacja wyższa, dotacje dla nierentownych przedsiębiorstw hojniejsze, a kurs walutowy ustalany przez polityków.

Wśród rozsądnych ekonomistów raczej nie znajdzie się osoby o podobnym widzeniu sytuacji gospodarczej - co, oczywiście, nie znaczy, że między ekonomistami nie ma różnic w poglądach. Nie są to jednak takie różnice, których oczekiwaliby sejmowi krytycy polityki Balcerowicza. A poza tym, prezes NBP ma jedynie jedną dziesiątą głosu przy decyzjach podejmowanych przez Radę Polityki Pieniężnej - innymi słowy, do swoich racji musi przekonać jeszcze co najmniej czterech członków RPP (poza samym prezesem, członkowie Rady przez najbliższe lata się nie zmieniają). Nie ma więc powodów do specjalnego niepokoju - co zresztą jest w gruncie rzeczy na rękę rządzącym, bo oznacza, że populistyczne hasło "Balcerowicz musi odejść" da się zrealizować bez narażenia polityki pieniężnej na poważniejsze zagrożenie.

Zegar w NBP tyka z zupełnie innego powodu. Gospodarka od czterech lat znajduje się w fazie wzrostu, a w ostatnim roku wyraźnemu przyspieszeniu ulega popyt krajowy. Nie ma cudów - to wróży nieunikniony wzrost presji inflacyjnej, który pojawia się zawsze wówczas, gdy gospodarka się rozpędza, a bezrobocie spada. Obowiązkiem banku centralnego jest zareagować na tę sytuację poprzez podniesienie stóp procentowych - i to z wyprzedzeniem, zanim jeszcze inflacja gwałtownie wzrośnie, narzędzia polityki pieniężnej oddziałują bowiem na inflację z wielomiesięcznym opóźnieniem. Wbrew naiwnym sądom polityków - i części publicystów - w takiej sytuacji decyzje o podwyżce stóp procentowych nie zależą od poglądów konkretnego ekonomisty (czy jest "jastrzębiem", czy "gołębiem"). Zależy tylko od oceny, czy należy działać już, czy też jeszcze wstrzymać się z decyzją o miesiąc, dwa lub trzy. Ale że tę decyzję trzeba będzie prędzej lub później podjąć, wie każdy, kto zna makroekonomię. Problem nie polega bowiem na ideologicznym dążeniu do podwyższania lub obniżania stóp, ale tylko na wyczuciu właściwego momentu, w którym decyzję o podwyżce trzeba podjąć.

Czas podjęcia nieprzyjemnych decyzji zbliża się. Być może mamy przed sobą jeszcze kilka miesięcy ze stopami na obecnym poziomie - a być może (choć to mniej prawdopodobne) RPP uzna, że pierwszy sygnał o zbliżającym się inflacyjnym zagrożeniu i rozpoczęciu cyklu podwyżek stóp trzeba dać już w listopadzie.

Reklama
Reklama

Ale decyzje o stopniowym wzroście stóp zostaną tak czy owak podjęte, niezależnie od tego, kto zostanie nowym prezesem NBP. A razem z tymi decyzjami zacznie narastać tradycyjny konflikt między bankiem centralnym a rządem, coraz mniej zadowolonym ze wzrastających odsetek, które trzeba będzie płacić z tytułu obsługi długu publicznego. I, jak zwykle, pojawią się oskarżenia o to, że bank swoją "nadmiernie ostrożną" polityką szkodzi finansom publicznym i rozwojowi gospodarczemu kraju.

Wskazówki zegara w nieuchronny sposób idą więc do przodu. I coraz bliższy jest moment, kiedy zamiast sielanki między obu stronami ulicy Świętokrzyskiej zacznie znów narastać nieuniknione napięcie.

Doradca ekonomiczny

PricewaterhouseCoopers

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama