Jednak inwestorzy rażą pesymizmem. Jak wynika z ankiety instytutu ekonomicznego ZEW z Mannheim, w listopadzie nastroje inwestorów instytucjonalnych i analityków, wbrew oczekiwaniom, pogorszyły się, a wartość odzwierciedlającego je indeksu (minus 28,5 pkt) jest najniższa od 1993 r.
Czy przyhamowanie Eurolandu w III kwartale powinno też martwić polskich eksporterów?
- W tym roku nie odczują spadku popytu, gdyż dynamika PKB w Eurolandzie będzie najwyższa od sześciu lat - twierdzi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. - W przyszłym roku tempo spadnie, i to wpłynie na popyt na polskie towary, no, ale to nie powinno być żadną niespodzianką - dodaje.
Główne przyczyny spowolnienia w strefie euro to rosnące stopy procentowe na świecie i słabsze tempo rozwoju gospodarczego w skali globalnej. Wyjątkiem jest Japonia, gdzie PKB w III kwartale, w ujęciu rocznym, zwiększył się o 2 proc. i tempo było dwa razy szybsze od oczekiwanego.
Gospodarka USA, lokomotywa świata, w III kwartale przyhamowała z 2,6 proc. w II kwartale do 1,6 proc.
Banki poluzują?