O połączeniu Boryszewa i Impexmetalu - spółek należących do Romana Karkosika - mówiło się nie od dziś, były nawet podawane wstępne harmonogramy. Kiedy kierownictwo obu przedsiębiorstw (zarządy są obsadzone przez te same osoby) zapoznało się z wyceną sporządzoną przez firmę doradczą BDO Polska, zdecydowało się nie kierować do sądu wniosku o połączeniu.
Nieadekwatna wycena
Do Boryszewa należy około 66 proc. akcji Impexmetalu. Fuzja spółek miała nastąpić w wyniku przeniesienia majątku Impexmetalu na Boryszew, który miał w zamian wydać akcjonariuszom Impexmetalu swoje walory. Na ile BDO Polska wyceniło wartość firm i jak ukształtował się parytet wymiany akcji? - Nie chcę publicznie dyskutować na ten temat - ucina Adam Chełchowski, prezes Boryszewa i Impexmetalu. Tłumaczy, że wycena nie uwzględniała nowych planów obu spółek. - W przyszłym tygodniu przedstawimy je radzie nadzorczej do akceptacji. Nie chciałbym niczego zdradzać. Chodzi zarówno o przejęcia jak i inwestycje organiczne, realizowane przez oba przedsiębiorstwa - mówi A. Chełchowski. Jego zdaniem, dzięki tym projektom wartość firm znacząco wzrośnie. - Od złożenia do sądu planu połączenia do faktycznego wydania papierów akcjonariuszom mija trochę czasu. Gdybyśmy między tymi wydarzeniami sfinalizowali część planów, obraz firm zmieniłby się. Akcjonariusze obejmujące akcje według wyceny nieuwzględniającej inwestycji, mogliby się czuć pokrzywdzeni - wyjaśnia A. Chełchowski. Prezes nie potrafi jednak określić, kiedy temat fuzji zostanie podjęty na nowo - być może jeszcze w przyszłym roku.
Drożejące surowce
Spółki zależne Boryszewa i Impexmetalu (w tym m.in. giełdowy Hutmen) zajmują się produkcją wyrobów z miedzi, aluminium oraz cynku i ołowiu, a także tworzyw sztucznych. Są zorganizowane w dywizje produktowe (aluminium, miedź, cynk i ołów oraz polimery). W porównaniu do zeszłego roku, w III kwartale 2006 r. surowce znacznie zdrożały (np. miedź o 104 proc., cynk o 159 proc.). Ma to dobre i złe strony. Dzięki zwyżkom, wzrosła wartościowo sprzedaż dywizji. Spółkom udało się również zwiększyć wolumen sprzedaży, zwłaszcza w przypadku aluminium oraz cynku i ołowiu. - Staramy się sprzedawać wysokorentowne wyroby. Położyliśmy też duży nacisk na hedging - mówi A. Chełchowski. Niestety, na odbiorców nie można było przerzucić całości kosztów związanych ze wzrostem cen surowców. Firmy musiały więc zaciągać więcej pożyczek, co przełożyło się na wzrost zadłużenia.