W czasie piątkowej sesji kurs euro wzrósł do poziomu 3,8080, podczas gdy dolara do 2,9690. Osłabieniu złotego towarzyszył spadek wartości walut na innych rynkach w regionie. Na razie wygląda to jak realizacja zysków przed końcem tygodnia. Korektę, która musiała przyjść po silnej fali popytu na PLN. Ponieważ jej zasięg dotknął także akcje i obligacje, istnieje duże prawdopodobieństwo, że może być kontynuowana w przyszłym tygodniu. Przekładając to na rzeczywistość rynku walutowego, kurs EUR/PLN może przetestować poziom oporu na 3,8200-3,8300. Wydaje mi się jednak, że do końca roku wzrostowy trend złotego powinien być kontynuowany (to już tradycja), a kurs EUR/PLN ma wciąż szansę testować lokalne minimum na 3,7600. Analiza cen aktywów rynków wschodzących nie jest już tak optymistyczna. Zarówno akcje, jak i obligacje są obecnie bardzo drogie. Kursy walut przy historycznych minimach mają bardzo mały potencjał wzrostowy. Coraz częściej wybiegam myślą w przyszłość i wydaje mi się, że czas rozważyć strategię gry przeciwko obecnemu optymizmowi.