Po poniedziałkowym wzroście EURPLN do poziomu 3,8150 można było zaobserwować niewielką przewagę inwestorów sprzedających waluty za złotego. Na pozostałych rynkach naszego regionu ta tendencja była również widoczna. Wtorkowa sesja euro do złotego rozpoczęła się tuż powyżej 3,8000, natomiast dolar kosztował 2,9640. Do południa dominowała na rynku dość silna oferta walut, która zaowocowała spadkami EURPLN do 3,7910, a USDPLN do 2,9560. Później jednak złoty się osłabił. Głównie za sprawą silnej i nieoczekiwanej deprecjacji tureckiej liry. Cały region (w tym nasz rynek) zareagował podobnie, choć na mniejszą skalę. EURPLN osiągnął poziom 3,8050, a USDPLN był wyceniony niewiele poniżej 2,9700. Mała stabilizacja kursu w Turcji była sygnałem dla inwestorów do zakupów walut reszty regionu. Większość uczestników rynku uważa, że tradycyjnie do końca roku nasza waluta powinna się wzmacniać, nie biorą jednak pod uwagę faktu, że mamy do czynienia z sytuacją, kiedy jej wartość nie zależy tylko od sytuacji Polski, lecz również od kondycji innych walut rynków wschodzących.