Wczorajsze walne zgromadzenie akcjonariuszy Graala zatwierdziło proponowaną przez zarząd emisję 2,5 mln akcji. Wprowadziło jednak małą poprawkę.
Oprócz Bogusława Kowalskiego, prezesa Graala i głównego akcjonariusza (57,5 proc. ogólnej liczby głosów), na zgromadzeniu pojawili się przedstawiciele funduszy - ING TFI (9,56 proc.) i OFE Generali (5,05 proc.). Przyjęli wszystkie zaplanowane uchwały.
Spółka może więc wyemitować do 2,5 mln papierów. Zmieniono jednak minimalną liczbę akcji, które spółka będzie musiała sprzedać, żeby emisja doszła do skutku. W przypadku serii F, emitowanej z prawem poboru, dolny próg wynosi nadal 1,79 mln papierów (górny - 2,23 mln). Obniżono go jednak dla serii G, emitowanej z wyłączeniem prawa poboru i skierowanej do właścicieli przejętej niedawno firmy Koral. Dolna granica widełek wynosi teraz 60 tys. papierów (wcześniej - 210 tys.). Górna pozostała na poziomie 270 tys. walorów.
- Poprawka to wymóg czysto formalny. Zalecił ją nam doradca giełdowy - tłumaczy Robert Wijata, dyrektor finansowy Graala. Spółka nie określiła jeszcze ceny emisyjnej. Poznamy ją po 12 grudnia (to dzień ustalenia prawa poboru). Wiadomo jedynie, że będzie taka sama dla obu serii i nie niższa niż 35 zł. - Taki poziom określił zarząd, biorąc pod uwagę obecną sytuację firmy i szanse jej rozwoju - dodaje R. Wijata. Oznacza to, że Graal pozyska z rynku przynajmniej 62,6-78 mln zł. Zdaniem Wijaty, wystarczy to na realizację celów emisyjnych. Graal przeznaczy pieniądze na sfinansowanie niedawnych przejęć. Zapłaci w ten sposób za Kooperol i Kordex oraz, w części, za Korala.
Kontrola prezesa będzie mniejsza