Po raz pierwszy od kwietnia ubiegłego roku za euro w piątek płacono 1,30 dolara. Sprawiły to spekulacje, że Europejski Bank Centralny będzie podwyższał stopy procentowe w przyszłym roku, w USA zaś cykl podwyżek już się zakończył i Fed zacznie ciąć koszty kredytu.
W tym roku wspólna waluta Eurolandu w stosunku do amerykańskiego dolara zyskała już 10,3 proc. Głównym powodem jest najszybszy od sześciu lat wzrost produktu krajowego brutto. - Poziom 1,30 USD za euro ma znaczenie psychologiczne - zwraca uwagę Tim Fox, strateg walutowy Dresdner Kleinwort w Londynie. Podkreśla, że podtrzymuje optymistyczną ocenę perspektyw gospodarki europejskiej i jest przekonany, że w przyszłym roku EBC podniesie główną stopę procentową.
Dobre tempo wzrostu PKB sprzyja inflacji, dlatego dynamice cen uważnie przygląda się bank centralny strefy euro.
Jednym z mierników koniunktury są nastroje w biznesie. W czwartek nieoczekiwanie dla ekonomistów do najwyższego od 15 lat poziomu w Niemczech wzrósł wskaźnik Ifo, obliczany przez instytut ekonomiczny w Monachium.
W piątek francuski instytut INSEE poinformował, że optymizm tamtejszych biznesmenów utrzymuje się na wysokim poziomie 107 punktów, blisko najlepszego wyniku od pięciu lat (109 pkt). Zdaniem specjalistów, może to sugerować, że zastój gospodarki w III kwartale, kiedy w porównaniu z okresem kwiecień-czerwiec PKB się nie zmienił, był chwilowy.