Wciąż jest szansa na osiągnięcie przez WIG20 majowego rekordu
Kolejny tydzień nie przyniósł na giełdzie zasadniczych zmian. W dalszym ciągu zainteresowanie dużymi spółkami jest umiarkowane, a hossa ciągle trwa na mniejszych spółkach, stąd kolejne rekordy MIDWIG.
Olbrzymie jest również zainteresowanie zakupem jednostek uczestnictwa TFI małych i średnich spółek, stąd też padają kolejne rekordy w przyjmowaniu wpłat. Limity są wyczerpywane już po kilku dniach. Fundusze mają kłopoty ze znalezieniem ciekawych przedsiębiorstw o średniej kapitalizacji, a brak większych ofert na rynku pierwotnym powoduje, że zarządzający są zmuszeni do kupowania już drogich spółek z rynku wtórnego. W ten sposób balon pompuje się i nikt nie jest w stanie przewidzieć ,kiedy pęknie, gdyż paradoksalnie słabsza koniunktura na rynkach światowych powoduje przesunięcie pieniędzy
na mniejsze, często spekulacyjne firmy.
Po raz pierwszy w życiu zazdroszczę inwestorom posługującym się analizą techniczną. Oni mają teraz proste granie. Formacje odwrócenia trendu każą przypuszczać, że WIG20 wybije się dołem z wielotygodniowego trendu bocznego. Niedobrze, szczególnie dla posiadaczy akcji naszych "topowych" spółek. Nie ukrywam, że ta "techniczna" ciekawostka zachwiała moim tokiem myślenia. Moim zdaniem, ostatnie tygodnie na giełdzie to typowa dystrybucja akcji. Dlaczego pod koniec roku, kiedy wszyscy spodziewają się window dressing? No właśnie dlatego. Łatwo jest sprzedawać, kiedy są jeszcze chętni do odebrania akcji. Z całą pewnością nagłe załamanie na rynku spowoduje mniejszą płynność nawet na największych spółkach, więc ciężko byłoby znaleźć chętnych do kupna.