Bilans ubiegłego tygodnia okazał się być korzystny dla posiadaczy akcji, ale od tego stwierdzenia do przekonania o nieuchronności dalszych wzrostów droga jest daleka. Ceny wprawdzie pozostały poza obszarem formacji diamentu, ale horyzont 1,5-miesięczny zdominowany został przez trend boczny. Przyjął on formę 6-ciu kolejnych świec. Pięć z nich charakteryzowało się niewielkimi korpusami, za to ostatnia była wyraźnie dłuższa, a jej środek (3150 pkt) wytyczał oś całej konsolidacji. Co ciekawe brała ona swój początek z poziomu 5-miesięcznego trendu wzrostowego stanowiącego zarazem dolną granicę diamentu. Nic dziwnego, że oczekiwania co do rozpoczynającego się tygodnia były proporcjonalne do rozmiaru białej świecy.
Na wykresie dziennym przebieg ostatniej sesji ubiegłego tygodnia wskazywał na łagodny lub wręcz wygasający charakter korekty, następującej po trzech wzrostowych dniach. W piątek luka na poziomie 3160 pkt nie była zagrożona ani przez chwilę, a dzienne minimum nie osiągnęło nawet EMA-13. Sytuacja wyglądała na w pełni kontrolowaną przez popyt. Jedynie negatywne dywergencje, wciąż aktywne na RSI i MACD, ostrzegały przed wygasaniem impetu zwyżki.
Nie bacząc na to poniedziałek zaczął się optymistycznie od ruchu w górę, który miał być kontynuacją fali wzrostowej rozpoczętej dokładnie przed tygodniem. Niestety podaż pojawiła się tuż pod poziomem maksimów z środy. W jednej chwili linia łącząca ten lokalny wierzchołek z szczytem z początku listopada okazała się poważnym przeciwnikiem. Jak bardzo wymagającym, tego prawdopodobnie dowiemy się już we wtorek. Poniedziałkowej zniżce towarzyszył wzrost obrotów, więc nie można jej bagatelizować. Groźbę wygenerowania sygnału sprzedaży podtrzymuje CCI, a Stochastic Fast już ją zrealizował. Początek nowego tygodnia przebiega zatem w podobny sposób jak końcówka ubiegłego, a to oznacza, że MACD stracić może niepowtarzalną okazję do wygenerowania sygnału kupna.