Potwierdziły się przewidywania "Parkietu": na wczorajszym posiedzeniu rada nadzorcza PKO BP nie wybrała nowego prezesa. Stało się tak mimo zapewnień Marka Głuchowskiego, przewodniczącego rady nadzorczej, że wybór powinien być dokonany do końca listopada. Głuchowski mówił o tym pod koniec września, gdy ze stanowiska szefa zarządu największego krajowego banku zrezygnował Andrzej Podsiadło.
To oznacza, że PKO BP nadal rządzi pełniący obowiązki prezesa Sławomir Skrzypek. Wczoraj rada przedłużyła mu czas występowania w tej roli. Możliwe, na stosunkowo krótko, o ile w grudniu odbędzie się kolejne posiedzenie rady nadzorczej banku w sprawie wyboru nowego prezesa.
Brak szefa nie przeszkadza
Wczoraj (inwestorzy nie znali wyników posiedzenia rady, zakończyło się ono wieczorem) kurs PKO BP spadł o 0,4 proc., do 42,8 zł, ale w listopadzie notowania wzrosły o 12 proc. To wskazuje, że rynek nie obawia się, że przedłużający się wakat na stanowisku prezesa może zaszkodzić bankowi. Czy słusznie?
- Z punktu widzenia bieżącej działalności, to nie ma wielkiego znaczenia. Wszystkie segmenty biznesowe są obsadzone i tam sytuacja jest pod kontrolą - ocenia Dariusz Górski, analityk DB Securities. - Ale jako analityk widzę pewne ograniczenie aktywności PKO BP, jeśli chodzi o relacje inwestorskie. Można się zastanawiać, czy nie jest tak, że w zawieszeniu są też jakieś decyzje biznesowe - dodaje Górski.