spółki surowcowe rosną mimo niekorzystnej sytuacji na rynku towarów

Mikołaj był łaskawy dla posiadaczy akcji również w tym roku. Szczególnie szczęśliwi mogą być posiadacze akcji spółek z WIG20. Wreszcie nasz prestiżowy indeks pobił swój historyczny szczyt. Dobroczyńcami zwyżek były tradycyjnie banki, wspomagane przez spółki surowcowe. W dłuższym terminie jest to dość "wybuchowa mieszanka", gdyż ceny banków są już na takich poziomach, że trudno sobie wyobrazić ich dalszy wzrost bez korekty. Natomiast spółki surowcowe notują wzrosty mimo niekorzystnej sytuacji na rynku towarów.

W krótkim terminie nie widać zagrożeń, więc nawet korekta w końcówce tygodnia nie zepsuła samopoczucia bykom. Spadki na naszej giełdzie, a w zasadzie piątkowy spadek zbiegł się w czasie z delikatną korektą na rynkach światowych. Traciła również nasza waluta do czego z całą pewnością w pewnym stopniu przyczynili się nasi politycy. Niemniej jednak po ostatnim wybiciu WIG20 z konsolidacji trudno być pesymistą zwłaszcza, że koniec roku tuż tuż.

O ile grudniowych wzrostów spodziewała się większość analityków, o tyle co do tego, co będzie po nowym roku zdania są podzielone. Moim zdaniem bez większej korekty na rynku nie obejdzie się. Trudno będzie zachęcić inwestorów do zakupów po coraz to wyższych cenach bez wyraźnego powodu. Wyceny wielu spółek są nieadekwatne do wypracowywanych zysków. Niestety, jest to normalne podczas wielkiej hossy, więc na realną ocenę wycen poszczególnych walorów przyjdzie nam jeszcze poczekać. Do kiedy? Pewnie do pierwszej większej przeceny za oceanem. Spadki na zagranicznych rynkach, szczególnie na giełdzie amerykańskiej mogą podziałać pozytywnie na wyobraźnie inwestorów. Nikt wtedy nie będzie patrzył na świetlaną przyszłość spółek, ale raczej będzie wyceniał fakty.

Póki co nie widać chęci do pozbywania się akcji, gdyż inwestorzy czekają na window dressing. Do TFI w listopadzie napłynęła rekordowa ilość środków, a w funduszach inwestujących na rynkach wschodzących pierwszy raz od 13 tygodni kupiono więcej jednostek niż umorzono. Wygląda na to, że pod własnym ciężarem nie spadniemy. Czekamy na "bodziec" z zewnątrz. Czekamy więc na prezenty pod choinkę, choć po bardzo owocnym Mikołaju jest to co najmniej ryzykowne.