Reklama

Menedżerowie głównie sprzedawali papiery

W tym roku członkowie zarządów i rad nadzorczych sprzedali, według szacunków "Parkietu", akcje swoich spółek za blisko 800 mln zł. W tym czasie kupili walory za cztery razy niższą kwotę

Publikacja: 18.12.2006 08:21

Od stycznia do połowy grudnia tego roku menedżerowie zawarli około tysiąca transakcji, z czego mniej więcej tyle samo zleceń było po stronie kupna i sprzedaży. W 2005 roku sytuacja wyglądała podobnie. Osoby mające dostęp do informacji poufnych ze sprzedaży papierów uzyskali nieco ponad 400 mln zł, czyli cztery razy więcej, niż wydali na zakup walorów swoich spółek.

Dobre strzały

Kto z insiderów zawarł pojedyncze transakcje o największej wartości? Papierów za 95 mln zł pozbyła się Małgorzata Wiśniewska, była wiceprezes PBG. Akcje sprzedała w styczniu, jednak od tego czasu kurs spółki budowlano-montażowej sporo urósł. Dziś jej pakiet byłby wart około 260 mln zł. M. Wiśniewska obejmowała walory po cenie nominalnej (1 zł), czyli na styczniowej transakcji zarobiła na czysto około 76 mln zł.

Członek zarządu Echo Investments w transakcjach pakietowych na początku lutego sprzedał akcje za 31,2 mln zł. Papiery trafiły do Michała Sołowowa, podobnie jak walory za 30 mln zł sprzedane miesiąc później przez członka rady nadzorczej firmy deweloperskiej. W kwietniu akcje Boryszewa za ponad 29,8 mln zł sprzedał Roman Karkosik. Spory zastrzyk gotówki otrzymało też dwóch członków zarządu ABG Ster-Projektu. W styczniu poza sesją sprzedali łącznie 5,3 mln akcji spółki. Dostali za nie w sumie ponad 48 mln zł. Papiery o sporej wartości (8,3 mln zł) sprzedał też w transakcjach pakietowych Rafał Bauer, prezes Vistuli&Wólczanki, oraz Jan Wejhert, prezes Grupy Onet (7,9 mln zł).

Debiut okazją do handlu

Reklama
Reklama

Znaczących pojedynczych transakcji sprzedaży dokonał też m.in. Andrzej Czernecki, prezes HTL-Strefy, który w ofercie publicznej sprzedał akcje za 13,7 mln zł. Pomimo to zachował kontrolę nad swoją spółką - posiadany pakiet akcji daje mu ponad 40 proc. głosów na WZA. Prezes może czuć jednak pewien niedosyt. Przy obecnym kursie na giełdzie za sprzedane miesiąc temu papiery mógłby dostać teraz blisko 42 mln zł.

Debiut na GPW był okazją do handlu akcjami nie tylko dla prezesa HTL-Strefy. Grzegorz Żółcik, szef EFH Żurawie Wieżowe, kupił w ofercie publicznej 2,1 tys. akcji kierowanej przez siebie spółki, płacąc po 7 zł za walor. Teraz na giełdzie walory kosztują około 10 zł, więc stopa zwrotu z inwestycji prezesa sięgnęła blisko 50 proc.

Aktywni gracze

Największe jednorazowe zlecenie kupna na kwotę ponad 23,1 mln zł zrealizował członek rady nadzorczej Alchemii. W raporcie bieżącym nie zostało jednak podane jego nazwisko. Z wykazanych osób na pierwszym miejscu jest Adam Wilczęga, prezes Biotonu. W lipcu za nieco ponad 3 mln akcji zapłacił 6,3 mln zł. Teraz ten pakiet rynek wycenia na prawie 7,5 mln zł. Prezes Biotonu nie komentuje swoich decyzji inwestycyjnych.

Do najbardziej aktywnych insiderów pod względem liczby zawieranych transakcji należy m.in. Grzegorz Leszczyński, prezes DM IDMSA. Od początku roku zawarł kilkanaście transakcji na GPW. Kupował akcje DM IDMSA oraz FAM i Ceramiki Nowej Gali. Zainwestował w sumie ponad 3,4 mln zł. - Wierzę w ich kondycję finansową oraz potencjał rozwojowy. Mam nadzieję, że zarobię na tych inwestycjach - mówi G. Leszczyński. Na razie na wszystkich papierach zarabia, z czego najwięcej na akcjach IDMSA. Pakiet tych walorów jest teraz wart około 500 tys. zł więcej.

G. Leszczyński twierdzi, że jest aktywnym inwestorem. Handluje również papierami innych spółek. Ale ponieważ nie pełni w nich żadnych funkcji, nie musi o tym raportować.

Reklama
Reklama

Sporo kupował też wiceprezes DM IDMSA - również zawarł kilkanaście transakcji. Rafał Abratański zainwestował w akcje DM IDMSA, Dudy, Bankiera i Artmana ponad 1,45 mln zł.Aktywnie inwestują też nadzorcy Beef-Sanu. Lucjan Pilśniak zawarł od początku roku kilkanaście transakcji kupna i sprzedaży. Zainwestował ponad 20 tys. zł, a sprzedał walory w sumie za ponad 9 mln zł. Z kolei Marcin Kołtun w kilku transakcjach kupił papiery Beef-Sanu za blisko 11 tys. zł, a sprzedał jednorazowo, razem z kupionymi wcześniej walorami, za 1,45 mln zł.

Chcą zarabiać

na transakcjach giełdowych

Dlaczego sprzedają? Z reguły oficjalnie nie chcą komentować swoich decyzji. Poza protokołem często tłumaczą, że po prostu chcieli odzyskać gotówkę zamrożoną w akcjach. Kupują, bo jak każdy inny inwestor liczą na dalszy wzrost kursu akcji. Nie są jednak w stanie określić, jak długo potrwa dobra koniunktura na rynku. - Analitycy podkreślają, że teraz ceny akcji są wyśrubowane, a niektóre mniej lub bardziej przeszacowane. To odczucie z pewnością mają również szefowie spółek. - - Trudno określić, jak długo kursy akcji będą rosły - mówi Adam Ruciński z kancelarii audytorów i doradców Ruciński i Wspólnicy.

Jedną z nielicznych osób, które skomentowały ostatnio ,dlaczego sprzedały akcje, jest Rafał Bauer, prezes Vistuli&Wólczanki. W bieżącym raporcie tłumaczył, że prawie 8,3 mln zł pozyskane ze sprzedaży akcji przeznaczy na spłatę kredytów i pożyczek, jakie zaciągnął na ich kupno. Z kolei Jan Mazur, prezes Trasu-Inturu, tłumaczył, że zmniejszył nieco zaangażowanie w spółkę, aby uwolnić środki na objęcie akcji nowej emisji. Podobnie uzasadniała sprzedaż akcji (w sumie za ponad 140 mln zł) rodzina Dudów, która kontroluje teraz już tylko około 22 proc. kapitału PKM Duda (wcześniej było to około 35 proc.). Część pieniędzy ze sprzedaży papierów planuje też przeznaczyć na prywatne inwestycje.

Członkowie kadry kierowniczej obuwniczego Gino Rossi sprzedali ostatnio łącznie 540 tys. akcji po 19 zł, stanowiących około 4 proc. kapitału zakładowego. Nie ukrywają, że wpływ na ich decyzję miał wysoki kurs. - W czasie publicznej oferty nie sprzedawaliśmy własnych papierów. Wówczas ustalona cena emisyjna nas nie satysfakcjonowała, ale od czerwcowego debiutu kurs wzrósł o 60 proc. Poza tym docierały do nas sygnały, że instytucje finansowe chciałyby objąć więcej akcji naszej spółki - komentuje Maciej Fedorowicz, prezes Gino Rossi. Deklaruje, że na razie nie zamierza handlować papierami.

Reklama
Reklama

Naśladować czy nie?

Czy warto powielać decyzje szefów spółek? Czy jeśli oni sprzedają lub kupują, to należy robić to samo? - Każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Wprawdzie takie osoby posiadają więcej informacji o firmie, ale może im to utrudniać podjęcie ostatecznej decyzji - uważa A. Ruciński. Jego zdaniem, jednak sama informacja o tym, że ktoś, kto ma dostęp do informacji poufnych, sprzedawał lub kupował akcje, jest bardzo istotna. Trudno o lepszy dowód na wiarę w możliwości rozwojowe spółki niż kupowanie papierów przez osoby bezpośrednio z nią związane.

Istotne ograniczenia

Członków zarządów oraz rad nadzorczych, jako osoby mające dostęp do informacji poufnych, dotyczą ograniczenia w handlowaniu akcjami. Chodzi o tzw. okresy zamknięte. Zakaz obowiązuje na dwa miesiące przed publikacją rocznego raportu finansowego, jeden miesiąc w przypadku wyników półrocznych oraz dwa tygodnie przy zestawieniach kwartalnych. Do tego dochodzą okresy, kiedy osoby z kierownictwa posiadają informację poufną, której opublikowanie może mieć wpływ na kurs. Są to komunikaty m.in. o podpisywanych kontraktach, planowanych przejęciach czy prognozy finansowe.

Przykładem potencjalnego naruszenia przepisów jest ostatnia transakcja Andrzeja Bukowczyka, wiceprezesa Interferii, który sprzedał posiadane papiery "na górce" kilka dni przed tym, jak spółka obniżyła prognozy wyników. A. Bukowczyk tłumaczył, że nie złamał przepisów, bo akcje sprzedał 28 listopada, a oficjalny wniosek w sprawie korekty prognoz trafił do zarządu 4 grudnia. KNF bada jednak, od kiedy informacja ta była znana wiceprezesowi.Jeśli komisja podejrzewa, że doszło do naruszenia przepisów, wszczynane jest postępowanie wyjaśniające. W tym roku nadzór analizował kilkanaście takich przypadków. - Jak dotąd komisja nie stwierdziła naruszenia okresu zamkniętego - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF. Niestosowanie się do przepisów grozi nałożeniem kary w wysokości do 200 tys. zł. Do tego może dojść odpowiedzialność karna.

Reklama
Reklama

Grzegorz Lityński

KBC Securities

Przestrzegałbym przed traktowaniem sprzedaży

walorów przez insiderów

negatywnie, nie zawsze bowiem wskazuje na to, że akcje spółki są przeszacowane lub dzieje się coś niepokojącego.

Reklama
Reklama

W firmach, które mają zakrojone na dużą skalę programy opcyjne, np. w TVN czy Agorze, sprzedaż akcji przez pracowników czy menedżerów nie powinna być niepokojąca. Nie powinno nikogo dziwić, że zarządzający "spieniężają" swoje nagrody. Wynika to z chęci sfinansowania

większych wydatków konsumpcyjnych albo z potrzeby dywersyfikacji portfela. Zwykle ma to neutralne odzwierciedlenie w kursie na GPW.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku spółek, w których insiderzy sami kupują akcje. Taki ruch z ich strony często ma pewne pozytywne odzwierciedlenie w notowaniach. Może świadczyć o tym, że w firmie szykują się np. nowe ciekawe projekty, co jest sygnałem do zakupu walorów. Wydaje mi się, że rynek jest bardziej wrażliwy na transakcje zakupu, zdarza się to bowiem rzadziej

niż zlecenia sprzedaży akcji.

rozmowa z Grzegorzem Leszczyńskim,

Reklama
Reklama

prezesem Domu Maklerskiego IDMSA

Do inwestycji zawsze podchodzę

w perspektywie długoterminowej

W tym roku dokonał Pan kilkunastu transakcji na akcjach spółek, w których zasiada Pan we władzach. Były to zlecenia kupna m.in. walorów: IDMSA, FAM czy Ceramiki Nowej Gali. Dlaczego?

Wierzę w ich kondycję finansową oraz potencjał rozwojowy. Dlatego również liczę, że zarobię na tych inwestycjach. Nie jestem jednak spekulantem. Do inwestycji zawsze podchodzę w perspektywie długoterminowej.

Nie zamierza Pan sprzedawać tych papierów?

Wszyscy wiemy o tym, że zawsze jest moment, kiedy dochodzi do przeciwnej względem kupna transakcji i realizacji zysków. Gdybym jednak sprzedał akcje spółki, w której zasiadam w radzie nadzorczej, z pewnością wiązałoby się to również z rezygnacją z pełnionej funkcji.

Handluje Pan akcjami innych spółek giełdowych?

Tak, jestem aktywnym inwestorem, ale także w tym przypadku z reguły angażuję się długoterminowo.

Jaka jest Pana strategia inwestycyjna?

Kupuję w momencie, jeśli uważam, że spółka jest niedoszacowana, a ma dobre perspektywy rozwoju. Sprzedaję natomiast wtedy, kiedy firma w pełni wykorzystuje już swój potencjał, a rynek wycenia ją wysoko.

rozmowa

z Małgorzatą Wiśniewską

byłą wiceprezes PBG

Jeśli od potencjału PBG uzależniałabym decyzję, chyba nigdy bym jej nie podjęła

Jaki był powód tego, że sprzedała Pani w styczniu tego roku akcje PBG?

Miałam sprawy związane z podatkami i kredytami, które musiałam już wtedy definitywnie i szybko zakończyć. Chcieliśmy też zadbać o własną rodzinę, o edukację naszych dzieci. Zaangażowałam się w wiele inicjatyw o charakterze społecznym skierowanych głównie do dzieci i młodzieży.

Czy nie czuje Pani pewnego dyskomfortu w związku z tym, że sprzedany przez Panią w styczniu pakiet dzisiaj byłby wart około 260 mln zł? Może trzeba było poczekac trochę z podjęciem tej decyzji?

Dziś byłby wart 260, a jutro pewnie 500 milionów złotych. Jeśli od potencjału PBG uzależniałabym te decyzję, nie podjęłabym jej chyba nigdy. Przecież perspektywy dla rynków, na których spółka ma wiodącą pozycję są najlepsze w naszej historii. Jestem przekonana, że skorzysta w dużym stopniu z pieniędzy pochodzących z Unii Europejskiej, jak również na rozwoju górnictwa gazowego oraz sektora związanego z magazynowaniem paliw. A przed PBG dopiero otwierają się drzwi rynków zagranicznych, które mogChcieliśmy też z mężem odpowiedzieć na sygnały płynące ze strony inwestorów. Nasi akcjonariusze oczekiwali, że transakcja będzie przeprowadzona w sposób zorganizowany podczas drugiej emisji akcji PBG. Zawsze chcemy być fair wobec akcjonariuszy mniejszościowych.

Czy jest Pani aktywnym inwestorem? Czy ma Pani akcje innych spółek giełdowych?

Nie inwestuję na giełdzie. Nie posiadam też żadnych akcji innych spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama