Leczenie kaca po ostatnich dwóch sesjach osuwania rozpoczęło się tym razem nie tradycyjnie od wyciszenia nastrojów, ale od stosowania dalej alkoholowej terminologii: zaczęło się od mocnego klina. Rozciągnięcie bazy na kontraktach uruchomiło lawinę koszyków zleceń kupna od funduszy wykorzystujących arbitraż (do łatwego zabierania spekulantom ciężko zarobionych pieniędzy).
Czasami arbitraż potrafi przesądzić o losach sesji, ale utrzymująca się nieefektywność w wycenie kontraktów nie trwała zbyt długo, więc odreagowanie szybko się skończyło. Szybko przeszliśmy do schematu znanego z ostatnich dwóch sesji. Gdy tylko inwestorzy zobaczyli, że nie ma komu kupować po "koszykowym" odreagowaniu, natychmiast rozpoczęło się osuwanie w kierunku wyznaczonych w środę dołków. Dopiero tuż nad ich poziomem pojawił się większy popyt, który bardzo wyraźnie było widać w kluczowych spółkach. Wyglądało to tak, jakby kilka największych funduszy chciało pokazać, że pomimo pogłębianego pesymizmu kontraktów i słabych danych makro z USA rynkowi przy takim opiekunie nic nie grozi. Faktycznie minimów ustanowionych tuż po południu już nie poprawiliśmy.
Niektórzy inwestorzy znów wspominają o "window dressing" i choć czwartkowa sesja prędzej nas do niego przybliżyła, niż oddaliła, to warto zwrócić uwagę na zniechęcającą do optymizmu ostatnią ankietę Pentora (Pengab). Często przytaczam ją jako bardzo wiarygodny wskaźnik nastrojów na GPW (w średnim terminie). W ostatnim odczycie saldo prognozy popytu na akcje wzrosło z poziomu 43 pkt do 45 pkt.
To poziomy najwyższe od lutego zeszłego roku. Z kolei saldo oceny popytu na akcje ponownie gwałtownie skoczyło do 52 pkt. W historii tej ankiety (od 1997 r.) wyższą ocenę popytu na akcje zanotowano tylko w końcówce
2004 r. (oferta pierwotna PKO BP). Taki odczyt straszy kontrarian zbyt wysokim poziomem optymizmu. W zeszłym miesiącu niewiele niższy optymizm w dniu przeprowadzania ankiety (6-9 listopada) zakończył się wyznaczeniem szczytu, który WIG20 poprawił dopiero w kolejnym miesiącu. W grudniu, nie licząc sztucznego fixingu z 18 grudnia, szczyty również wyznaczone zostały w dniach przeprowadzania ankiety (5-11 grudnia). Przez analogię można powiedzieć, że zanotowany bankowy optymizm sugeruje (nie gwarantuje) brak nowych szczytów przynajmniej do końca roku.