16 proc. zyskały na otwarciu prawa do akcji Ruchu, państwowego kolportera prasy, który w przedświąteczny piątek znalazł się na warszawskiej giełdzie. 37. tegoroczny debiutant może mówić więc o szczęściu, bo atmosfera na rynku akcji popsuła się. Również w piątek kursy większości firm, a z nimi indeksy Giełdy Papierów Wartościowych traciły na wartości. Tymczasem notowania państwowego kolportera migały na zielono, czyli rosły. W ciągu dnia akcja, którą w ofercie można było kupić za 16 zł, kosztowała nawet ponad 19 zł, czyli o ponad 21 proc. więcej.
Będą budować wartość
- Zielony to korporacyjny kolor Ruchu. Nie mogę jednak obiecać, że kurs zawsze będzie szedł do góry - mówił w wywiadzie radiowym Adam Pawłowicz, prezes spółki. W zakończonej w ostatnim tygodniu ofercie akcja Ruchu kosztowała 16 zł, co dało wycenę całej firmy na poziomie 887 mln zł. Kilka tygodni wcześniej kierowany przez A. Pawłowicza zarząd przedstawił założenia strategii kolportera na kolejne trzy lata. Jej realizacja ma sprawić, że wartość Ruchu w średnim terminie wzrośnie. Na to liczy także Skarb Państwa, który po zakończonej sukcesem ofercie kolportera pozostał jego największym akcjonariuszem (ma ponad 72 proc. kapitału).
Ireneusz Dąbrowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny m.in. za upublicznienie Ruchu, nie powiedział dokładnie, jakiego wzrostu wartości właściciel spodziewa się po tej firmie. - Wycenialiśmy Ruch na 900 mln zł, dziś jego kapitalizacja wynosi już ponad 1 mld zł - mówił dumnie po uroczystym debiucie spółki.
Potem prywatyzacja i premia