Pierwsza sesja w nowym roku przyniosła lekką przecenę aluminium. Tona z dostawą za trzy miesiące staniała w Londynie do 2795 USD, o kilka dolarów w porównaniu z poprzednim, piątkowym zamknięciem. Zniżkowały też ceny innych metali kolorowych - na przykład miedź poszła w dół aż o ok. 3 proc., do 6101 USD za tonę, po informacjach o największym od ponad 10 tygodni wzroście jej zapasów monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali. Choć w grudniu ceny aluminium były mniej więcej stałe, w skali roku ten jeden z najlżejszych metali zdrożał o 23 proc. Był to czwarty z rzędu rok na plusie - poprzednio za każdym razem wzrost też był dwucyfrowy, ale trochę mniejszy niż w 2006 r. Zwyżka cen metali nieodłącznie wiąże się głównie z dynamicznym rozwojem gospodarki Chin, która wciąż ma ogromny apetyt na surowce. Jak będzie w tym roku? Chiński tygrys trochę zwalnia, nastąpiło ochłodzenie koniunktury w USA - głównie w branży budowlanej i motoryzacyjnej, które są największymi klientami producentów aluminium - więc perspektywy nie są jednoznaczne. W przypadku aluminium mówi się o możliwości wystąpienia nadwyżki popytu nad podażą, co mogłoby ustabilizować ceny na dotychczasowym poziomie lub nawet zepchnąć je w dół. W ostatnich latach na rynku był deficyt aluminium. W tym roku popyt wzrósł o 6 proc. Z drugiej strony, notowania aluminium nie rosły jednak tak dynamicznie, jak innych metali - nikiel podrożał pięciokrotnie, a miedź sześciokrotnie w ciągu ośmiu lat. Ceny aluminium jedynie podwoiły się. Dlatego analitycy firmy Prudential Equity Group wskazują, że jest spora szansa w 2007 r. na zwyżkę w celu "podgonienia" innych metali.