Wczoraj rynek polskiego długu kontynuował umocnienie zapoczątkowane dzień wcześniej. Rynek otworzył się przy rentowności 4,51 proc. dla obligacji 2-letniej OK1208, 4,93 proc. dla 5-letniej PS0511 i 5,12 proc. dla 10-letniej DS1017. Działo się tak głównie za sprawą opublikowanej we wtorek przez resort finansów (obniżonej z 1,8 proc. do 1,5 proc.) prognozy grudniowej inflacji, a także informacji

o niższym, niż oczekiwano, deficycie budżetu, który wyniósł 25-26 mld zł, podczas gdy planowano 3

0,5 mld zł.

Dodatkowo polski dług wspierany był przez poprawę sytuacji na rynkach bazowych. Pod koniec dnia jednak publikacja wskaźnika ISM w USA ochłodziła na nich nastroje. Czynnikiem, który powstrzymywał inwestorów od dalszych zakupów, była również ciągle nierozwiązana kwestia wyboru kandydata na nowego prezesa NBP. Pod koniec sesji rentowność obligacji wynosiła odpowiednio 4,45 proc. dla OK1208, 4,87 proc. dla PS0511 i 5,08 proc. dla DS1017. Myślę, że w dalszym ciągu dochodowość będzie spadać. Nie widać bowiem ani w sferze makro, ani w polityce większych zagrożeń dla kontynuacji obecnego ruchu.