Żeby zostać prezesem NBP, Sławomir Skrzypek musi zrezygnować z pracy w PKO BP, gdzie od trzech miesięcy kieruje pracami zarządu. To będzie oznaczało, że rada nadzorcza stanie przed koniecznością znalezienia nowego p. o. prezesa. W grę raczej nie wchodzi osoba z zewnątrz, bo trwa właśnie konkurs na nowego szefa banku i dwóch wiceprezesów. Trudno też będzie zdecydować się na któregoś z czterech członków zarządu. To może oznaczać - jak dowiedział się nieoficjalnie "Parkiet" - że pracami zarządu pokieruje jeden z członków rady nadzorczej.
Prawo pozwala
Taką możliwość daje kodeks spółek handlowych. Osoba delegowana ze składu rady nadzorczej może być p.o. prezesa nie dłużej niż trzy miesiące. W przypadku PKO BP powinno to trwać zdecydowanie krócej. Skrzypek zapewne odejdzie z banku w najbliższą środę, bo w czwartek powinien zacząć sześcioletnią kadencję szefa banku centralnego. Dwa tygodnie później rada nadzorcza PKO BP będzie już po rozmowach z kandydatami na prezesa. Możliwe, że jeszcze przed końcem stycznia zdecyduje się na wybór. Przedstawiciel rady nadzorczej raczej nie pokieruje więc pracami zarządu dłużej niż dwa, trzy tygodnie.
Optymalny kandydat
Kogo wydeleguje rada? Zasiada w niej siedem osób. Trzy z nich, w tym przewodniczący Marek Głuchowski, to prawnicy. Szanse na to, by wybrano któregoś z nich, są niewielkie. Raczej nie można liczyć na to, że p.o. prezesa zostanie Urszula Pałaszek - wiceprzewodnicząca rady, na co dzień dyrektor departamentu w Ministerstwie Skarbu Państwa.