Reklama

Jerzy Osiatyński pokieruje PKO BP?

Po odejściu do NBP Sławomira Skrzypka, dotychczasowego p.o. prezesa PKO BP, wybór następcy nie będzie łatwy

Publikacja: 08.01.2007 09:16

Żeby zostać prezesem NBP, Sławomir Skrzypek musi zrezygnować z pracy w PKO BP, gdzie od trzech miesięcy kieruje pracami zarządu. To będzie oznaczało, że rada nadzorcza stanie przed koniecznością znalezienia nowego p. o. prezesa. W grę raczej nie wchodzi osoba z zewnątrz, bo trwa właśnie konkurs na nowego szefa banku i dwóch wiceprezesów. Trudno też będzie zdecydować się na któregoś z czterech członków zarządu. To może oznaczać - jak dowiedział się nieoficjalnie "Parkiet" - że pracami zarządu pokieruje jeden z członków rady nadzorczej.

Prawo pozwala

Taką możliwość daje kodeks spółek handlowych. Osoba delegowana ze składu rady nadzorczej może być p.o. prezesa nie dłużej niż trzy miesiące. W przypadku PKO BP powinno to trwać zdecydowanie krócej. Skrzypek zapewne odejdzie z banku w najbliższą środę, bo w czwartek powinien zacząć sześcioletnią kadencję szefa banku centralnego. Dwa tygodnie później rada nadzorcza PKO BP będzie już po rozmowach z kandydatami na prezesa. Możliwe, że jeszcze przed końcem stycznia zdecyduje się na wybór. Przedstawiciel rady nadzorczej raczej nie pokieruje więc pracami zarządu dłużej niż dwa, trzy tygodnie.

Optymalny kandydat

Kogo wydeleguje rada? Zasiada w niej siedem osób. Trzy z nich, w tym przewodniczący Marek Głuchowski, to prawnicy. Szanse na to, by wybrano któregoś z nich, są niewielkie. Raczej nie można liczyć na to, że p.o. prezesa zostanie Urszula Pałaszek - wiceprzewodnicząca rady, na co dzień dyrektor departamentu w Ministerstwie Skarbu Państwa.

Reklama
Reklama

Do wyboru zostaje trzech ekonomistów. Z naszych informacji wynika, że byłaby to osoba, "którą rynek na pewno dobrze by przyjął". To zaś oznacza, że najbardziej prawdopodobnym kandydatem byłby Jerzy Osiatyński, minister finansów w rządzie Hanny Suchockiej. Jest w radzie nadzorczej banku od 2002 r., o trzy lata dłużej od pozostałych jej członków (może się też wykazać dłuższym stażem w banku od większości członków zarządu).

Oddanie Osiatyńskiemu kierowania bankiem mogłoby mieć dla rady nadzorczej dodatkową zaletę. Oddelegowany do zarządu członek rady nadzorczej nie bierze udziału w jej pracach. To by oznaczało, że Osiatyński zostałby wyłączony z procedury wyboru nowego prezesa banku. A to mogłoby ułatwić szybkie obsadzenie tego stanowiska.

- Tyle że decyzja w sprawie uzupełnienia zarządu powinna być podejmowana przez radę w pełnym składzie - mówi nasz rozmówca. Mogłoby to jednak oznaczać tylko tyle, że członek rady nadzorczej oddelegowany do zarządu "na chwilę" zrezygnowałby ze stanowiska p.o. prezesa, co umożliwiłoby mu powrót do rady.

Termin najbliższego posiedzenia rady nie jest jeszcze wyznaczony. Wiadomo jednak, że powinno się ono odbyć w najbliższych dniach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama