O godzinie 13.13 tonę miedzi w transakcjach trzymiesięcznych wyceniano na 5.710 dolarów wobec 5.625 dolarów za wtorkowym zamknięciu sesji w Londynie. Od początku roku ceny miedzi i niklu spadły już o około 11 procent. Jeszcze silniej, bo aż o 17 procent, zniżkował zaś w tym okresie kurs cynku. "(Dziś) nastąpiło pewne odbicie, ale wygląda na to, że rynkowi nie odpowiadają takie wysokie poziomy, w związku z czym możemy być świadkami ponownych spadków" - powiedział jeden z dealerów z Londyńskiej Giełdy Metali (LME).
Zdaniem wielu dealerów, ceny miedzi pójdą ponownie w górę w połowie lutego, kiedy to na rynki powrócą inwestorzy z Chin. Zdaniem szefa koncernu Lundin Mining, Karla-Axela Waplana, w okolicach 18 lutego notowania miedzi ponownie przekroczą poziom 6.000 dolarów. "Rynek miedzi będzie wyglądał inaczej po chińskim Nowym Roku. Także w przypadku cynku nie powinniśmy długo czekać na odbicie" - powiedział Waplan Reuterowi. Nie brak też jednak głosów poddających w wątpliwość realizację takiego scenariusza. Zdaniem analityków oraz źródeł branżowych, w pierwszym kwartale 2007 roku popyt ze strony Państwa Środka nie powinien wzrosnąć, ponieważ pomimo ostatniego spadku, ceny miedzi są wciąż wysokie.
Chilijski koncern Codelco poinformował, że prowadzi obecnie działania mające na celu zmniejszenie ryzyka zejścia lawin z rejonie kontrolowanej przez koncern kopalni Chuquicamata.
((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagowała: Marta Filipiak; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))