Likwidację Krajowego Funduszu Drogowego i Narodowego Funduszu Zdrowia planuje Ministerstwo Finansów. To najważniejsza część porządków w finansach publicznych, które chce przeprowadzić w tym roku resort. Cel jest jeden: w 2009 roku Polska ma spełnić kryteria konwergencji - i to liczone zarówno z OFE, jak i bez nich.
Z założeń MF wynika, że deficyt sektora finansów publicznych (liczony według standardów ESA ?95) bez funduszy emerytalnych za dwa lata ma wynieść 2,9 proc. W tym roku ma to być 3,4 proc., a w przyszłym - 3,1 proc.
Ten pomysł resortu może oznaczać koniec sporu z Komisją Europejską o spełnienie wymogów niezbędnych do wejścia do strefy euro. Bruksela nie zgadzała się na to, by do sektora finansów publicznych zaliczano wyniki OFE. Natomiast Polska forsowała ten pomysł ze względu na obawy, że w inny sposób nie uda się nam zejść z deficytem poniżej granicznych 3 proc.
Jaki plan ma Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów? Przede wszystkim chce lepszej kontroli nad wydatkami w sektorze finansów publicznych. Na wczorajszej konferencji prasowej skrytykowała Krajowy Fundusz Drogowy, który finansuje budowę oraz modernizację dróg i autostrad. Zdaniem Gilowskiej, fundusz jest tworem nieczytelnym i nieprzejrzystym, a plan jego wydatków może być w dowolny sposób zmieniany kilka razy w ciągu roku. - Jego wierzytelności są wliczane w deficyt sektora, a nie mamy nad nimi żadnej kontroli - podkreśliła wicepremier. W 2006 r. KFD na realizacje swoich zadań statutowych wydał 4,6 mld zł.
Dlatego też KFD zostanie od 1 stycznia 2008 r. zlikwidowany, a pieniądze na budowę dróg i autostrad mają pochodzić z budżetu. Według Teresy Jakutowicz, rzecznika resortu transportu, MF nie konsultowało swojego pomysłu z Ministerstwem Transportu. - To jednak nie oznacza, że jesteśmy przeciwni temu pomysłowi - mówi.