2,7 miliarda funtów i ani pensa więcej - to ostatnie słowo rynku Nasdaq, który chce przejąć London Stock Exchange.

Amerykanie, którzy zdołali dotąd zgromadzić 29,4 proc. akcji giełdy w Londynie, czekali na ruch z jej strony. Mieli nadzieję, że londyńczycy jednak poważnie wezmą pod uwagę możliwość konsolidacji, zwłaszcza w obliczu finalizowanej właśnie fuzji swoich konkurentów - NYSE i Euronextu. Gdyby taki ruch nastąpił, Nasdaq chciał zapłacić inwestorom LSE więcej.

Szefowa LSE Clara Furse wszystkich zainteresowanych przejęciem jej giełdy odprawia z kwitkiem, twierdząc, że oferują zbyt mało. Nasdaq płaci za akcje LSE po 1243 pensy, trochę mniej niż aktualne notowania (w piątek kurs spadł o 2 proc., do 1255 pensów). - Dajcie więcej lub dajcie sobie spokój - mniej więcej takiej treści był wtorkowy komunikat rady nadzorczej LSE, skierowany do Nasdaqa.

Jeden z analityków z londyńskiej firmy Keefe, Bruyette & Woods, ocenia godziwą wartość akcji LSE na 1100 pensów. Ostatecznie to inwestorzy LSE muszą zdecydować, czy cena dawana przez Nasdaqa ich zadowala. Mieli na to czas do piątkowego popołudnia, choć Nasdaq miał też możliwość przedłużenia skupu akcji o dwa tygodnie.