W Polsce także można zaobserwować podobny efekt. - Ceny mieszkań drożeją nie dlatego, że gdzieś w okolicy wprowadzili się polscy "celebrities" (znakomitości). Naszą drożyznę mieszkaniową można nazwać nie "efektem Clooneya", lecz "efektem wieży" albo "efektem apartamentów" - tłumaczy Emil Szweda. Analityk Open Finance podaje przykład: - Dotyczy to sytuacji, kiedy gdzieś w okolicy powstaje nowy apartamentowiec, w którym ceny mieszkań są - przynajmniej tak się początkowo wydaje - obłędnie wysokie. Kilka lat temu, w 2003 roku, rozpoczęcie sprzedaży mieszkań w luksusowej kamienicy od 15 tys. zł za metr kwadratowy wydawało się szokujące. - Tak wysoka cena wywołała także inne konsekwencje - mówi. - Skoro tuż obok w innej, wcale nie luksusowej kamienicy mieszkania można było kupić, płacąc dotąd 5-6 tysięcy złotych za metr kwadratowy, to sprzedającym wydawało się już usprawiedliwione żądanie wyższej ceny (na przykład 7-8 tysięcy złotych za mkw.). - To nadal o połowę mniej niż w stojącym obok apartamentowcu, ale różnica między 15 a 8 tysiącami złotych za metr kwadratowy ma "usprawiedliwiać" różnicę w poziomie wykończenia obydwu budynków czy też różnicę w "jakości" sąsiadów - dodaje analityk Open Finance.
Nie każde mieszkanie to apartament
- Wysokie ceny bardzo szybko powszednieją - twierdzi Emil Szweda. - Dziś średnia cena mieszkań w centrum Warszawy (na rynku wtórnym) przekracza już 10 tysięcy złotych. Niemal każdy przyzwoicie wykończony lokal w tej dzielnicy traktowany jest jak apartament przed trzema laty.
Na stronie www.tabelaofert.pl, która monitoruje oferty nowo rozpoczętych budów, można znaleźć aż około 40 inwestycji w całym kraju, w których cena sprzedaży metra kwadratowego nowego mieszkania przekracza 10 tysięcy złotych i tylko niektórzy deweloperzy nazywają je apartamentami.
Duża liczba coraz droższych ofert powoduje również wzrost cen na rynku wtórnym. - Bo skoro buduje się mieszkania, które będą gotowe dopiero w 2009 roku, a już nie ma ich w sprzedaży, to dlaczego właściciel mieszkania w bloku o dwie ulice dalej (czasem o porównywalnym standardzie wykończenia) nie miałby żądać podobnej lub niewiele niższej ceny za swoje lokum wolne od zaraz? - pyta Emil Szweda. - W wyszukiwarce nieruchomości z rynku wtórnego na stronie gazeta.pl znalazłem aż 50 mieszkań wycenianych powyżej 1 miliona złotych w samej tylko Warszawie. Kiedy niemal przed rokiem szukałem najdroższego mieszkania w Polsce, trafiłem na kamienicę przy Nowym Rynku w Krakowie, gdzie apartament wyceniano na 1,5 mln dolarów. Do dziś, według mojej wiedzy, cena ta nie została przebita - twierdzi specjalista Open Finance.