Polski rynek obligacji znajduje się w ostatnich dniach pod wpływem
przeciwstawnych czynników. Globalny odwrót od ryzykownych inwestycji oddziałuje pozytywnie na ceny, ale jednocześnie ten odwrót obejmuje aktywa z rynków wschodzących, co neutralizuje znaczenie pierwszego z czynników. Równocześnie taka sytuacja nakłada się na narastające przekonanie o podwyżce stóp procentowych przez RPP. Widać je było już w poprzednim tygodniu, kiedy notowania naszych papierów nie reagowały na poprawę sytuacji na świecie. W sumie więc zachowanie polskich papierów w tym tygodniu wydaje się zrozumiałe i nie zaskakuje. Ceny trochę się podniosły, ale nie jest to ruch sugerujący możliwość trwalszej zwyżki. Zresztą nie ma pewności, że lepsze nastroje na rynku długu utrzymają się też na świecie. Zmora inflacji wciąż straszy w USA, w strefie euro koszty pieniądza będą nadal rosnąć, podobnie może być w Japonii. Oliwy do ognia dolewa to, że wraz z pogorszeniem nastrojów na giełdach nie spadła cena ropy naftowej, co utwierdza inwestorów w przekonaniu, że główne banki centralne będą bardzo ostrożne w prowadzeniu polityki pieniężnej.