Ostatnie miesiące przyniosły kontynuację hossy w szeroko pojętej branży producentów dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku (zgodnie z międzynarodową klasyfikacją opracowaną przez firmy Standard & Poors i Barra, w jej skład wchodzą m.in. wytwórcy AGD i odzieży). Obliczany przez nas indeks tej grupy spółek, po przejściowej korekcie na przełomie kwietnia i maja, utrzymał się w trendzie wzrostowym, poprawiając konsekwentnie historyczne maksima.
Rosną nieliczni
Obecna wspinaczka indeksu to konsekwencja wydarzeń jeszcze z marca, kiedy przebił on szczyt z kwietnia 2006 r., wydostając się tym samym z wielomiesięcznego trendu bocznego. Wydarzeniu temu towarzyszyło odbicie rocznej zmiany indeksu od zera. To potwierdziło, że indeks branżowy porusza się w swoistych cyklach. Od początku hossy na cykle te złożyły się następujące fazy: boom trwający od połowy 2002 r. do kwietnia 2004 r., stagnacja, a później umiarkowana przecena trwająca do września 2005 r., ponowny boom do kwietnia 2006 r., stagnacja do marca 2006 r. Obecnie branża znajduje się ponownie w fazie ekspansji, która pozwoliła na wzrost rocznego tempa indeksu od zera do ponad 70 proc. To samo w sobie każe zakładać, że "domyślnie" ruch kursów akcji jest skierowany w górę. Tym bardziej że wskazówek co do tego, kiedy faza boomu się zakończy, nie daje, niestety, zachowanie wspomnianego rocznego tempa zwyżki indeksu. Jego szczyt w 2004 r. przekraczał bowiem 300 proc., a w 2006 r. już "tylko" 100 proc.
Sytuacja poszczególnych spółek jest już jednak znacznie bardziej zróżnicowana, niż wynikałoby to z optymistycznego zachowania indeksu branżowego. Do liderów hossy niewątpliwie należą: Irena, LZPS Protektor, Sanwil i Zelmer. Ich cechą wspólną jest utrzymujący się trend wzrostowy, który popycha notowania na coraz to nowe maksima.
Z punktu widzenia analizy technicznej, na przyłączenie się do trendu nie jest za późno, pod warunkiem że inwestorzy będą gotowi zaakceptować ryzyko korekty i wycofać się, zanim ewentualna przecena nabierze tempa. O tym, jakiej zmienności można spodziewać się po poszczególnych spółkach, pokazuje poniższa tabela. Nawet w przypadku wspomnianych czterech firm znajdujących się w trendach wzrostowych, przejściowe korekty spadkowe sięgały 20 proc.