Na tle Azji, gdzie padł rekord w Hongkongu, a chiński indeks CSI 300 zyskał ponad 4 proc., Europa i początkowo także USA wypadały marnie. W Nowym Jorku piątkowe notowania zaczęły się od spadków, a w miarę upływu czasu było coraz gorzej. Po półtorej godzinie straty głównych indeksów sięgały blisko 1 proc. Firma Google, właściciel najpopularniejszej przeglądarki internetowej, z powodu gorszych od oczekiwań rezultatów finansowych obniżyła wartość rynkową ponad 6 proc. Był to największy spadek ceny jej akcji od lutego 2006 r. Drugim balastem dla rynku był Caterpillar, producent koparek i innego sprzętu do prac ziemnych. Jego gorsze od prognoz wyniki w drugim kwartale były rezultatem recesji na rynku budowlanym w USA. Dzięki dobrym wynikom drożały akcje Citigroup, największej firmy finansowej na świecie, a wyższa cena docelowa walorów Apple Inc.. pomogła notowaniom tej spółki znanej z produkcji komputerów Mcintosh i iPhone-ów, multimedialnych telefonów komórkowych. W Europie zdecydowana większość głównych indeksów traciła na wartości. Gracze mieli powody do obaw i rozczarowań. Nieprzyjemnie zaskoczyły ich wyniki szwedzkiego Ericssona, największego na świecie producenta sprzętu dla sieci telefonii komórkowej, a nastroje na rynku dodatkowo zepsuły powracające obawy o konsekwencje sytuacji na rynku kredytów hipotecznych w USA. Z tej ostatniej przyczyny wielu inwestorów zdecydowało się sprzedać akcje niektórych banków. Ericsson potaniał o ponad 4 proc., ale pod względem skali spadku (-15 proc.) pobiła go fińska firma Tietoenator, największy w regionie nordyckim dostawca usług informatycznych. Actividades de Construccion y Servicios, największa firma budowlana w Hiszpanii, popadła w niełaskę inwestorów z powodu sprzedaży 3 proc. jej akcji przez ubezpieczyciela Mutua Madrillena Automovilista. Ta transakcja zaszkodziła też innym firmom z branży. Po stronie wygranych był szwajcarski Novartis. Pomogła mu decyzja regulatora rynku w USA dopuszczająca do sprzedaży jego lek przeciwko cukrzycy.