Jedna z osób kierujących Macrologic (zarząd liczy cztery osoby) kupiła na sesjach giełdowych 17 i 20 sierpnia nieco ponad 1 tys. papierów spółki po średniej cenie 50,13 zł. Wydała 52 tys. zł. Cztery dni później (23 sierpnia) Macrologic ogłosił wezwanie na własne akcje. Oferuje 56,5 zł za walor. Zapisy będą przyjmowane od 3 do 17 września. Jeśli zarządzający sprzeda w wezwaniu cały pakiet, który kupił kilka dni wcześniej, zarobi na czysto około 6 tys. zł.

Przedstawiciele Macrologic nie widzą nic złego, że osoba, która znała szczegóły wezwania, kupowała akcje na kilka dni przed jego ogłoszeniem. - Inwestorzy znali cenę wezwania, bo została wyznaczona już w połowie lipca na walnym zgromadzeniu, które podjęło uchwałę na ten temat. Każdy mógł zatem kupić nasze papiery na giełdzie i następnie odpowiedzieć na wezwanie. Zarządzający wykorzystał przejściową przecenę akcji, ale równie dobrze mógł zostać ubiegnięty przez innego inwestora i nie kupić papierów po tej cenie - skomentowała Patrycja Ptaszek-Strączyńska, członek zarządu Macrologic.

Nie chciała ujawnić, który z zarządzających kupił akcje i w kilka tygodni zarobi 6 tys. zł (jeśli uda mu się sprzedać wszystkie walory w wezwaniu; zapisy w wezwaniu mogą zostać zredukowane).

Sprawie przygląda się Komisja Nadzoru Finansowego. - Prowadzimy standardowe postępowanie sprawdzające, czy nie doszło do naruszenia przepisów - powiedział Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Zarząd Macrologic ma już na koncie kilka decyzji, które niespecjalnie podobały się drobnym akcjonariuszom, bo korzystali z nich najwięksi udziałowcy (zasiadają w radzie nadzorczej i zarządzie). Wiosną 2005 r. informatyczna firma przeprowadziła publiczną emisję akcji, z której chciała pozyskać 4 mln zł. Pieniądze miały zostać wydane na rozwój produktów i dokończenie restrukturyzacji. Tylko połowa papierów znalazła nabywców. Nie przeszkodziło to Macrologic kilka tygodni później wypłacić dywidendę w wysokości zbliżonej do kwoty zebranej z emisji walorów.