Zakup 10 proc. akcji węgierskiej firmy paliwowej MOL przez czeski koncern energetyczny CEZ może być jedynie krótkoterminową inwestycją - wskazują analitycy. Uważają, że transakcja może "rozczarować" akcjonariuszy czeskiej firmy, ponieważ spółka nie wyjaśniła, dlaczego chce zdecydować się na tę inwestycję. Niektórzy analitycy sugerują, że CEZ nie zostanie na długo w akcjonariacie węgierskiej firmy. "Jedynym czynnikiem, który wyjaśnia, dlaczego CEZ miałby kupować te papiery, jest fakt, że MOL próbuje obronić się przed przejęciem przez OMV" - piszą analitycy Erste Banku.

Węgierska firma kontroluje ponad 40 proc. własnych akcji, ale większość z nich jest "zaparkowana" na rachunkach inwestorów finansowych, w tym węgierskich banków kontrolowanych przez tamtejsze władze.

W piątek pojawiły się kolejne sygnały, że spadek liczby akcji MOL-a pozostających w wolnym obrocie zmniejsza atrakcyjność spółki dla inwestorów zagranicznych. Udział firmy w indeksie spółek rynków wschodzących MSCI EMEA obniżono z 1,65 proc. do 1,22 proc.

Zmiana ta wywołała 1,6-proc. spadek kursu akcji spółki w końcówce sesji na giełdzie w Budapeszcie. Notowaniom nie pomógł raport Deutsche Banku, który podwyższył ze "sprzedaj" do "trzymaj" rekomendację dla akcji MOL-a.