Reklama

Czekając na słowa pociesze

Przemowa Prezydenta USA była kwiecista i pełna zatroskania, ale w sumie mało konkretna. Opinie są jednoznaczne - zadaniem tego wydarzenia miałby być pokazanie, że administracja rządowa nie bagatelizuje sprawy i z troską pochyla się nad potrzebującymi. Szybszych efektów inwestorzy spodziewają się po ruchach, jakie może wykonać władza monetarna

Publikacja: 03.09.2007 08:48

Wprawdzie tydzień ma pięć dni roboczych, ale dziś skupimy się głównie na tym ostatnim, czyli piątku. To właśnie tego dnia miały miejsce dwa wystąpienia, które potencjalnie mogły wpłynąć na sytuację na rynkach finansowych, a więc i również na naszej giełdzie. Oba wystąpienia miały miejsce w USA. Oba były wyczekiwane z niecierpliwością. Tylko jedno z nich stało się tematem poważnych rozważań, a drugie pozostawiło po sobie wiele komentarzy.

Mowa oczywiście o wystąpieniach prezydenta G. Busha i szefa amerykańskiego banku centralnego (Fed) Bena. Bernanke. Z oboma wiązano pewne nadzieje. Po pierwszym oczekiwano pojawienia się jakiegoś konkretnego planu pomocy osobom mającym problemy ze spłatą zadłużenia związanego z posiadanym kredytem należącym do grupy podwyższonego ryzyka.

"Zadaniem" Bernanke miało być puszczenie sygnału, że Fed jest przygotowany do poluzowania polityki monetarnej. Jak więc widać, oczekiwano pocieszenia w trudnych czasach kryzysu na rynku długu.

Słowa otuchy G. Busha

Przemowa Prezydenta USA była kwiecista i pełna zatroskania, ale w sumie mało konkretna. Opinie są jednoznaczne - zadaniem tego wydarzenia miało być pokazanie, że administracja rządowa nie bagatelizuje sprawy i z troską pochyla się nad potrzebującymi. Niemniej propozycje prezydenta oceniono jako niezbyt zaangażowane. Pomoc ma być skierowana do części tych kredytobiorców, którzy mają obecnie problem z obsługą zadłużenia związanego ze skokiem płatności, jaki miał miejsce przy przejściu z okresu o mniejszym obciążeniu odsetkami w okres pełnego regulowania zobowiązań.

Reklama
Reklama

Poza tym prezydent zaapelował o zwiększenie wysiłków edukacyjnych dotyczących rynku kredytów hipotecznych w celu uniknięcia ryzyka przymusu zamknięcia kredytu i przejęcia przez bank nieruchomości. Oczywiście G. Bush wyraził poparcie dla wysiłków zmierzających do podniesienia wymogów przy zaciąganiu nowych kredytów hipotecznych. To już jednak jest poza zasięgiem prezydenta i wymaga działań regulacyjnych z nowymi ustawami włącznie, a na to potrzeba czasu. Ocenia się, że efekt prezydenckich propozycji był głównie propagandowy, gdyż nie są one w stanie pomóc rynkowi jako całości w krótkim czasie.

Fed nadzieją inwestorów

Szybszych efektów inwestorzy spodziewają się po ruchach, jakie może wykonać władza monetarna. Jakie to będą ruchy i kiedy nastąpią miał między wierszami (takie przynajmniej były oczekiwania) powiedzieć Ben Bernanke. Faktycznie nie powiedział niczego, co wcześniej nie było już wiadome. Szef Fed jeszcze raz zapewnił, że władze monetarne z wielką uwagą przyglądają się sytuacji na rynku długu oraz z równie wielką uwagą śledzą napływające nowe informacje o stanie amerykańskiej gospodarki. Zapewnił on, że rezerwa federalna jest gotowa użyć wszelkich możliwych i dostępnych jej środków, jeśli takie użycie uzna ona za konieczne, dla poprawy sytuacji gospodarki amerykańskiej lub uniknięcia jej znacznego pogorszenia.

Zdaniem części analityków to zdanie zwiększyło oczekiwania rynku na obniżenie stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu. Jest to dość ciekawy wniosek biorąc pod uwagę fakt, że niemal identyczne zdanie padło po ostatnim ruchu FOMC, jakim było obniżenie stopy dyskontowej. Zatem obowiązującym cały czas jest wniosek, że Fed nie boi się podjąć takiej, czy innej decyzji, ale uczyni to tylko wtedy, gdy uzna, że taki ruch w danej sytuacji jest najlepszy z punktu widzenia amerykańskiej gospodarki. Dotyczy to także możliwości obniżenia stóp procentowych.

Fed nie refunduje strat

Ben Bernanke dał też jasno do zrozumienia, że zadaniem Fed nie jest wyciąganie z tarapatów inwestorów, którzy w nie wpadli dzięki swoim mało rozważnym decyzjom inwestycyjnym. Narzędzia polityki monetarnej zostaną więc użyte, ale tylko wtedy, gdy zagrożona będzie gospodarka. Ta jest zagrożona, bo o ile poważne kłopoty dotyczą relatywnie wąskiej grupy kredytów, to jednak konsekwencje rozlewają się na wiele innych segmentów. O ile największe problemy ze spłatą kredytów dotyczą tych ze zmienną stopą procentową, to zmiana parametrów tego rynku wpływa na parametry innych z nim powiązanych, a w szczególności rynku instrumentów opartych o takie kredyty. Efektem tego są obecnie wysokie stopy procentowe papierów krótkoterminowych opartych o aktywa, a także części papierów korporacyjnych oraz problemy w plasowaniem nowych emisji takich papierów. Przedłużający się obecny stan może w końcu negatywnie wpłynąć na stan aktywności gospodarczej, a więc i na dynamikę PKB. Trzeba bowiem pamiętać, że przedsiębiorstwa często korzystały z długu krótkoterminowego w celu finansowania części swojej działalności operacyjnej, a w szczególności np. finansowania zapasów.

Reklama
Reklama

Jedno zdanie - dwa znaczenia

Bernanke w swoim wystąpieniu przypomniał także rys historyczny powstania obecnej struktury rynku związanego z nieruchomościami. Uwypuklił jego wyjście poza system bankowy i ogromne znaczenie rynku kapitałowego dla finansowania inwestycji na rynku nieruchomości. W tym samym miejscu wskazał na jeden podstawowy skutek takiego stanu rzeczy. Władze monetarne mają ograniczony wpływ na sytuację na rynku nieruchomości, bądź na rynek długu opartego na nieruchomościach. Zwrócił on uwagę na to, że cykle na rynku nieruchomości nie są ściśle powiązane z cyklami aktywności gospodarczej USA.

Takie przypomnienie można było odebrać dwojako, co znalazło wyraz w komentarzach do wystąpienia szefa Fed. Z jednej strony Fed może mieć opory w podejmowaniu poważnych ruchów, bo ma świadomość, że ich wpływ na poprawę sytuacji może być ograniczony. Z drugiej strony oczekiwanie zmiany sytuacji wymusza na Fed podejmowanie działań relatywnie mocniejszych, niż gdyby dotyczyło to innej części rynku finansowego.

Obniżka prawdopodobna

Jak łatwo się domyślać, rynek akcji szybko zaakceptował tą drugą możliwość oczekując mocnych działań w celu poprawy sytuacji na rynku długu krótkoterminowego. O ile jeszcze niektórzy mają wątpliwości, czy Fed powinien się angażować i czy nie powinien rynkowi samemu pozwolić się ustabilizować, to już raczej niewielu przypuszcza, że ewentualne posunięcia Fed będą miały miejsce przed planowanym posiedzeniem FOMC 18 września.

Sama obniżka stóp procentowych w USA wydaje się coraz bardziej prawdopodobna i nie ma to nic wspólnego z oczekiwaniami widocznymi w notowaniach Fed Fund Futures, bo one są tylko efektem panującej sytuacji. Faktem jest bowiem, że niedawna obniżka stopy dyskontowej niewiele zmieniła na rynku długu krótkoterminowego. Stopy są nadal wysokie, choć powoli poprawia się sytuacja w plasowaniu emisji. Jeśli taki stan będzie trwał przez kolejne dwa tygodnie jest niemal pewne, że do obniżki stopy funduszy federalnych dojdzie. W tej chwili nie należy oczekiwać, by miała ona charakter stały. Można podejrzewać, że gdy sytuacja zacznie się poprawiać, Fed będzie chciał powrócić do poziomu sprzed kryzysu.

Reklama
Reklama

Trochę techniki

Patrząc na liniowy wykres tygodniowy można odnieść wrażenie, że w ostatnim tygodniu

niewiele się zmieniło. Faktycznie, sądząc po kursach zamknięcia zmiana jest niewielka. Wykres świecowy mówi nieco więcej.

Dolny cień wskazuje, że w trakcie tygodnia

podaż sprowadziła ceny znacznie niżej, ale popyt w drugiej części wyciągnął ponownie ceny w okolice zamknięcia poprzedniego

Reklama
Reklama

piątku. Takie wybronienie rynku, które miało miejsce po wcześniejszym wyznaczeniu białej świecy może sugerować, że popyt trzyma rękę na pulsie i ma przewagę. Obserwując

poszczególne sesje wiemy, że ta przewaga

popytu jest trochę naciągana. Faktem jest wzrost cen, ale styl w jakim to się dokonało nie pozwala na zbyt daleko idący optymizm. Zwłaszcza, że przed obozem byków stoi

zadanie przeforsowania poziomu 3700 pkt.

To w jego okolicach rynek zatrzymał się

Reklama
Reklama

w czasie przeceny z przełomu lipca i sierpnia. Przyznam, że mam spore wątpliwości,

czy uda się wyjść ponad ten poziom. bezpośrednie sąsiedztwo rekordów. Szansa na nowe zawsze jest, choć obecnie uważam, że większe są na powrót do spadku i niż na atak na szczyty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama