W nadzwyczajny sposób polski rynek radzi sobie z odrabianiem strat poniesionych w lipcu i pierwszej połowie sierpnia. Do tej pory w niespełna dwa tygodnie WIG zniwelował już połowę swoich strat. Co ciekawe, jeszcze lepiej zachowują się indeksy giełd? amerykańskich - w ich przypadku można mówić o odrobieniu większości strat! Brzmi to dość paradoksalnie, jeśli wziąć pod uwagę, że to wydarzenia mające źródła w gospodarce USA były bezpośrednią przyczyną silnych spadków. Ponadto właśnie koniunktura gospodarcza w USA ucierpi najbardziej i najszybciej,
jeśli przepowiadany przez niektórych analityków kryzys płynności rozleje się po całym świecie. Uważam, że skala odbicia na naszym rynku wcale nie świadczy o wielkiej sile i potencjale rynku. Wzrosty nie są potwierdzone obrotami, po prostu brakło na razie podaży, a środki do zainwestowania w akcje ciągle są. Można spekulować, że zarządzający funduszami zgromadzili sporą ilość gotówki antycypując umorzenia, które jednak nie
nadeszły. Z doniesień prasowych wynika wręcz, że wiele funduszy
zanotowało w sierpniu dodatnie saldo wpłat i wypłat. Te pieniądze krążą teraz po rynku, a ponieważ nowe oferty publiczne nieco się odwlekają, a chęć inwestowania za granicą wciąż jest niewielka,
to każdy ruch do góry wywołuje zjawisko analogiczne