Sąd apelacyjny w Seulu na okres pięciu lat zawiesił szefowi Hyundaia Chung Mong-koo wyrok trzech lat więzienia za nadużycia polegające na stworzeniu nielegalnego funduszu dla opłacania polityków. Akcje spółki podrożały o 2,2 proc., przy 1,2-proc. wzroście indeksu KOSPI.
- Hyundai Motor jest czołowym przedsiębiorstwem i łączy go sieć powiązań z całą gospodarką. Oskarżony Chung Mong-koo jest symbolem Hyundai Motor i przemysłu motoryzacyjnego naszego kraju - oświadczył sędzia Lee Jae-hong, ogłaszając werdykt sądu apelacyjnego. Powiedział, że pytał kelnerów, taksówkarzy oraz reporterów i zwykli ludzie skłaniali się ku zawieszeniu wyroku. - Oznacza to, że oskarżony powinien ciężko pracować - powiedział Lee Jae-hong. Zamiast w więzieniu, szef Hyundaia, po wpłaceniu 840 miliardów wonów (894,9 miliona dolarów) na cele dobroczynne, pojawi się w salach konferencyjnych z odczytami na temat przejrzystego zarządzania firmą. Sąd kazał mu napisać też eseje o ładzie korporacyjnym, które zostaną opublikowane w południowokoreańskich pismach.
Sąd apelacyjny podtrzymał zarzuty sformułowane przez sąd niższej instancji dotyczące nadużycia zaufania przez Chung Mong-koo i sprzeniewierzenia pieniędzy firmy.
Inwestorzy giełdowi pozytywnie zareagowali na decyzję sądu, gdyż rozwiewa ona wątpliwości, przez kogo i jak będzie zarządzana spółka, której udział w eksporcie kraju wynosi 7 proc. Hyundai ma ambitne plany ekspansji na rynku wewnętrznym i za granicą.
Trzy lata temu zawieszono wyrok więzienia szefowi SK Corp., czołowej firmy petrochemicznej.