"Jestem zdecydowanym przeciwnikiem interwencji na rynku walutowym, ponieważ interwencje mają sens tylko wtedy, gdy problemy wynikają z czynników fundamentalnych, a nie przejściowych trudności" - powiedział Skrzypek dziennikarzom.

Jego zdaniem, po każdej interwencji w reakcji na wahania przejściowe kurs na pewno wróci do poprzedniego poziomu, niezależnie od poziomu tej interwencji. Jako przykład podał Słowację, choć nie chciał podać, jakie kwoty bank centralny poświęcił na interwencje na rynku.

Na początku swojej kadencji, w styczniu br., Skrzypek zadeklarował się jako przeciwnik interwencji na rynku walutowym, ale przyznał, że w niektórych sytuacjach są one niezbędne.

NBP od wielu lat nie stosuje interwencji, ale podkreśla, że system płynnego kursu nie wyklucza prowadzenia interwencji na rynku walutowym, gdyby okazało się to niezbędne do realizacji celu inflacyjnego. (ISB)

lk/tom