Jeszcze na początku tygodnia ocena perspektyw rynku nie była jednoznaczna (no, może poza ankietowanymi przy ustalaniu Wigometru, gdy tylko pojedyncze głosy sugerowały możliwość wzrostu cen). Były argumenty za tym, że rynek nie poradzi sobie z próbą zbliżenia się do poziomu szczytów hossy i głosy, że popyt wprawdzie nie jest w rewelacyjnej formie, ale skoro ceny są tak blisko, to byłby żal nie spróbować. Tym bardziej że szykował się window dressing.

Ani ataku, ani strojenia okien nie było. Już na początku tygodnia ceny spadały, ale o przewadze podaży nie można było mówić, bo skala przeceny nie była znaczna. Wtorek i środa przebiegły także pod dyktando podaży. Co ciekawe, notowania w środę zaczęły się od wzrostu cen, ale popyt nie zdołał ich tak wysoko utrzymać. W czwartek sytuacja się powtórzyła. Notowania rozpoczęły się od mocnej zwyżki, by w dalszej części zejść na minusy. Wczorajsza sesja była tylko tego konsekwencją. Przez cały ten tydzień popyt zdawał się robić wszystko, by zrazić do siebie graczy. Luka hossy, jaka pojawiła się po decyzji FOMC, została zamknięta. Co ważne, działo się to przy relatywnie niezłym zachowaniu się cen w Stanach. Te, mimo kilku słabych publikacji, lekko rosły. Być może w części to był efekt końca kwartału. Jednak w Warszawie z góry przyjęto, że rynek za oceanem stoi na glinianych nogach.

Oddaliliśmy się od szczytów hossy. Pojawiły się głosy, że tym samym wracamy do spadku zapoczątkowanego w lipcu, który był przerwany na jakiś czas. Tym samym ponownie mówi się o bessie. Faktycznie rynek nie okazuje ostatnio zbyt wielkiej siły, ale słowo bessa jest przedwczesne. Popyt praktycznie cały czas od dołka w połowie sierpnia jest mało aktywny. Wyjątkiem był dzień po publikacji decyzji FOMC. Później wszystko wróciło do marnej normy.

Przyszły tydzień zapowiada się bardzo ciekawie, a zwłaszcza jego końcówka. Wtedy opublikowany zostanie raport o stanie rynku pracy w USA. Wcześniej oczywiście pojawią się dwa inne raporty: o planowanych zwolnieniach oraz o zmianie liczby miejsc pracy w sektorze prywatnym. Piątkowa publikacja będzie interesująca, gdyż rozwieje wątpliwości co do faktycznej sytuacji na rynku pracy w USA. Ostatni raport miał fatalny wydźwięk, ale nie miał potwierdzenia w cotygodniowych informacjach o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.