Reklama

Globalne spowolnienie może wyręczyć RPP

rozmowa z Ryszardem Petru z BPH

Publikacja: 01.10.2007 08:10

Od pewnego czasu mamy do czynienia z bardzo szybkim wzrostem zatrudnienia. W dodatku on cały czas przyśpiesza. Jak długo jeszcze utrzyma się ta tendencja?

Na pewno do końca roku można oczekiwać wysokiej dynamiki zatrudnienia. Nasza prognoza to wzrost na poziomie blisko 5 proc. Wydaje się, że pierwsza połowa 2008 r. może również pokazać w miarę duży wzrost, choć nieco mniejszy niż to, co obserwujemy w tej chwili - w 2008 roku spodziewamy się średniego wzrostu na poziomie poniżej 3 proc. Oczekiwany wzrost zatrudnienia ma związek z obecnym bardzo wysokim wykorzystaniem mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach. Firmy decydują się na inwestycje, które umożliwią im zwiększenie produkcji, a to będzie wymagało między innymi znalezienia nowych pracowników.

Jakie są perspektywy inflacji? Choć od dłuższego czasu zapowiadany jest jej wzrost, to na razie tak naprawdę go nie widać.

Mamy całą masę czynników proinflacyjnych: wysoki popyt konsumpcyjnych, spadek bezrobocia i szybki wzrost płac, wzrost jednostkowych kosztów pracy, silny popyt wewnętrzny, w miarę stabilny złoty. To wszystko powinno powodować przyśpieszenie wzrostu poziomu cen. Ale faktycznie, inflacja pozostaje niska. Myślę, że mamy w Polsce pewien problem z wyłapaniem opóźnienia w przełożeniu tych proinflacyjnych czynników na faktyczny wzrost inflacji.

Jaka będzie inflacja w końcu tego i przyszłego roku?

Reklama
Reklama

Nasza prognoza na koniec tego roku to 2,5 proc., a na grudzień 2008 r. - 3,1 proc.

W tej sytuacji, czego można się spodziewać po RPP?

Jest dość prawdopodobne, że w 2009 r. będziemy mieli do czynienia z pewnym spowolnieniem dynamiki gospodarki. To będzie zmniejszało presję na wzrost cen. I nie będą konieczne duże podwyżki stóp procentowych. RPP ma dużo szczęścia, gdyż może okazać się, że w kontekście spowolnienia globalnego stóp procentowych nie trzeba będzie podnosić w takim zakresie, jak można było tego oczekiwać jeszcze np. dwa miesiące temu.

Na rynku jest dość powszechne oczekiwanie, że najbliższa podwyżka nastąpi w listopadzie.

Ja nie jestem wcale pewny, czy w listopadzie RPP podniesie stopy. Gdyby wówczas do podwyżki nie doszło, to sądzę, że nastąpiłaby ona w styczniu przyszłego roku. A potem w bieżącym cyklu zaostrzania polityki pieniężnej mielibyśmy już tylko jedną podwyżkę. W efekcie stopa interwencyjna osiągnęłaby poziom 5,25 proc.

Coraz większe obawy budzi narastanie deficytu na rachunku obrotów bieżących. Niektórzy spodziewają się, że w przyszłym roku może on osiągnąć 8 proc. PKB. Jakie są Pana prognozy?

Reklama
Reklama

Ja jestem w tym względzie dość umiarkowany. Sądzę, że w tym roku deficyt obrotów bieżących przekroczy nieco 3 proc. PKB. W przyszłym roku zwiększy się do 4 proc. PKB, może nieco więcej, ale niewiele. Tym, co najbardziej mnie niepokoi, jest fakt, że o ile teraz deficyt jest w całości pokrywany napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych, to w przyszłym roku raczej tak już nie będzie. To z kolei nie będzie sprzyjać dalszej znacznej aprecjacji złotego. Wzrost deficytu jest sygnałem, że w gospodarce narastają nierównowagi. Na razie jedynym elementem, który nie pasuje do tej układanki, jest to, że nie bieżąca inflacja jest wciąż niska.

fot. A. Cynka (5)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama