Powyższy scenariusz to czysta fikcja: żaden fundusz inwestycyjny nie ogłosił wczoraj wezwania, żaden inwestor nie chce skupować akcji Orlenu, płacąc o 1/4 więcej, niż wynosi aktualny kurs giełdowy.
ABW do Wassermanna
Jednak - jak wynika z opisanej wczoraj przez "Rzeczpospolitą" notatki, jaką Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała do ministra Zbigniewa Wassermanna - podobne wydarzenia mogą mieć miejsce. ABW ostrzega bowiem, że istnieje zagrożenie wrogiego przejęcia płockiej spółki przez rosyjski koncern. Powodem do niepokoju służb specjalnych jest rozdrobnienie akcjonariatu Orlenu.
Co sądzą na ten temat analitycy? - Wrogie przejęcie Orlenu, mimo rozdrobnienia akcjonariatu, wcale nie jest prostą rzeczą - mówi Maciej Janiec, niezależny ekspert branży paliwowej z firmy ReAKKT. Wskazuje przy tym na fakt, że Orlen skazany jest na współpracę z kontrolowanymi przez państwo firmami. Konflikt z rządem, który jest przecież głównym akcjonariuszem spółki, to szalone ryzyko dla potencjalnego inwestora. Jaki byłby efekt opisanego wyżej, hipotetycznego wezwania? - Nie powiodłoby się - mówi analityk. - Instytucje państwowe, w tym także te powiązane z PZU, nie odpowiedziałyby oczywiście na nie, a prywatne fundusze targowałyby się o jeszcze wyższą cenę - wyjaśnia M. Janiec. Według niego, w ewentualnym drugim wezwaniu (po cenie o około 50 proc. wyższej od bieżącego kursu) być może udałoby się skupić kilkanaście, maksymalnie 20 proc. akcji Orlenu.
Łukoil zjedna sobie Polaków