Reklama

Na własną rękę w Chinach?

Publikacja: 13.10.2007 09:30

Zarząd producenta materiałów ogniotrwałych do końca października podejmie decyzję, co dalej ze spółką joint venture w Mandżurii. Niewykluczone, że zostanie ona zlikwidowana.

- Postawiliśmy chińskiemu partnerowi zdecydowane warunki, by wypełnił swoje zobowiązania - mówi Józef Siwiec, prezes Ropczyc.

Strony miały wnieść do spółki po 10 mln dolarów. Ropczyce swój wkład w joint venture wniosły już w sierpniu zeszłego roku. Chodzi o know-how o wartości 6 mln dolarów oraz 4 mln dolarów w gotówce. Tymczasem chiński partner do tej pory wniósł jedynie maszyny i urządzenia o wartości 2,3 mln dolarów. Powinien zapewnić jeszcze dostęp do złóż magnezytu oraz fabrykę.

Ropczyce są zniecierpliwione mnożącymi się problemami urzędniczymi. Chodzi m.in. o wysokość podatku, który chiński partner ma zapłacić od wartości aportu i zwolnienie z zastawu hipotecznego gruntów, pod które były zaciągnięte kredyty.

Prezes Siwiec zapewnia, że w tej chwili joint venture nie generuje kosztów. Nie chce jednak szacować, jakie konsekwencje finansowe dla Ropczyc mogłaby mieć likwidacja spółki. - Wciąż liczę, że sprawa zakończy się pozytywnie - twierdzi J. Siwiec.

Reklama
Reklama

Mimo kłopotów z joint venture, Ropczyce są obecne na chińskim rynku. Prowadzą działalność handlową za pośrednictwem przedstawicielstwa. W piątek kurs Ropczyc wzrósł o 0,9 proc., do 53,4 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama