Niewykluczone więc, że w kolejnej odsłonie kryzysu na rynku nieruchomości w USA w centrum uwagi zaczną się znajdować również banki z krajów rozwijających się, choć na pewno nie grożą im tak wielkie straty, jak podawane przez najpotężniejsze instytucje finansowe świata.
Ten scenariusz jest mocno spekulatywny i trudno dziś przesądzać, jakie jest ryzyko jego wystąpienia. Dlatego rozwój wypadków na rynku walorów PKO BP obecnie należy uzależniać od dwóch innych elementów. Z jednej strony, od dalszego pogorszenia się atmosfery w branży na rynkach rozwiniętych, co oddziaływałoby na globalną koniunkturę giełdową i kładłoby się cieniem także na akcjach polskich banków. W świetle oczekiwań na dalsze pogłębienie się kryzysu na amerykańskim rynku nieruchomości oraz groźby jego przeniesienia się w inne części świata, wystąpienie takiego wariantu jest dość prawdopodobne. Z drugiej strony, na postrzeganie papierów PKO BP wpływać będzie wiara inwestorów w możliwość dalszej poprawy przez ten bank wyników finansowych. Osiągnięcia III kwartału zawiesiły poprzeczkę oczekiwań wysoko.
8 mld zł dochodów
Rezultatom wypracowanym w tym okresie trudno cokolwiek zarzucić. Wynik odsetkowy poprawił się aż o 5,9 proc. i przekroczył 4,3 mld zł w ostatnich czterech kwartałach. Widać tu bezpośrednie przełożenie wzrostu portfela kredytów. W III kwartale zwiększył się o 7 proc., co było najlepszym osiągnięciem od I kwartału 2006 r. Wynik z prowizji podniósł się o 6,2 proc. i przekroczył 2 mld zł. Po siedmiu kwartałach spadku wyniku z transakcji walutowych udało się go nieznacznie poprawić. Doliczając pozostałe dochody (pozostałe przychody operacyjne, wynik na instrumentach finansowych i papierach wartościowych) bank wypracował ich w sumie ponad 8 mld zł. To oznaczało wzrost o 5,6 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Jednocześnie drugi kolejny kwartał podnosiły się koszty działania banku. Po zwyżce o 2,7 proc. w III kwartale tym razem zwiększyły się o 2,2 proc. Z perspektywy dotychczasowej sytuacji szybkiego rozwoju działalności bankowej większe obciążenia nie stanowią zagrożenia. Widać to w spadku wskaźnika koszty/dochody do 56 proc. w III kwartale. Od początku 2006 r. udało się go zbić aż o 10 pkt proc. Natomiast problem wyższych kosztów może być odczuwalny w momencie spowolnienia wzrostu dochodów. W tym kontekście musimy zwrócić uwagę na kilka potencjalnych zagrożeń. Sam PKO BP zapowiedział zwiększenie marż od kredytów hipotecznych. To może pogorszyć konkurencyjność banku na tym rynku. Zresztą i tak słabnie dynamika jego wzrostu, którą dodatkowo mogą przyhamować wyższe stopy procentowe. Dużym wyzwaniem jest sytuacja na giełdzie. W III kwartale wzrost przychodów prowizyjnych związanych z obsługą funduszy inwestycyjnych odpowiadał za przeszło połowę całkowitego wzrostu (około 106 mln zł, wobec około 190 mln zł). Ograniczenie napływu środków do TFI oznaczać będzie znaczne wyhamowanie wzrostu wyniku z prowizji. Niekorzystnie na efekty operacji finansowych oddziałuje trwający wzrost rentowności polskich obligacji. Jednocześnie wysokie tempo zwiększania się wynagrodzeń w naszej gospodarce będzie podtrzymywać presję kosztową. W III kwartale świadczenia pracownicze odpowiadały za ponad połowę kosztów administracyjnych.
Obawy będą się utrzymywać
Przy obecnej wycenie walorów PKO BP, która prawie 21 razy przekracza zysk na akcję, te zagrożenia będą utrzymywać atmosferę niepokoju wokół nich. W takiej wartości wskaźnika zawierają się oczekiwania na poprawę zysków w dotychczasowym tempie.