Spadek indeksu dużych spółek o ponad 8 proc. w listopadzie musi robić wrażenie. Jak zawsze w podobnych przypadkach rodzi się pytanie - co dalej? Jak będzie wyglądał grudzień na warszawskiej giełdzie? I czy będzie rajd św. Mikołaja na GPW? Odpowiedź na tak postawione pytania leży na Wall Street, gdzie przede wszystkim kreowane są trendy światowe. Zwłaszcza dotyczy to indeksu WIG20, który swym zachowaniem naśladuje amerykański S&P500. Obserwowany w ostatni wtorek zdecydowany odwrót S&P500 z poziomu sierpniowego dołka (1406,70 pkt.), który jednocześnie był linią szyi, na razie hipotetycznej formacji podwójnego szczytu, tworzy lepsze perspektywy dla akcji. Zważywszy, że ten odwrót związany jest z oczekiwaniami na obniżki stóp procentowych w USA (rynek terminowy ocenia grudniową obniżkę o 25 pb jako pewną i daje 50 proc. szans na cięcie o 50 pb), więc do posiedzenia Fedu w dniu 11 grudnia rynki akcji są stosunkowo bezpieczne. I to nawet pomimo, że tak naprawdę obecnie sytuacja nie zmieniła się w sposób istotny w stosunku do okresu, gdy w listopadzie akcje były wyprzedawane. Losy grudnia i rajdu św. Mikołaja, zarówno na GPW, jak i na świecie, prawdopodobnie rozstrzygnie Fed (aspiruje do tego też amerykański rynek pracy). Kolejna obniżka stóp procentowych będzie sygnalizować uległość amerykańskich władz monetarnych dyktatowi rynku i może zapowiadać następne cięcia stóp. Tym samym może powstać nawet sytuacja, że S&P500, a za nim WIG20, wrócą w pobliże październikowych szczytów na początku 2008 roku. Zważywszy jednak, że szanse na szybką poprawę sytuacji w USA, która przecież generowała ostatnie spadki na giełdach, są małe, a Fed "wystrzela się", obniżając stopy, będzie to ostatni moment na pozbycie się akcji przed ich dużymi spadkami. Fed może też postawić się rynkom i stóp nie podnieść. Konfrontując to z obecnymi oczekiwaniami, musi to przynieść spadki na giełdach. W przypadku S&P500 oznaczać to będzie przełamanie sierpniowego dołka i zejście do 1260 pkt. W przypadku WIG20 spadek do 2860 pkt. Jednak w obu przypadkach takie spadki mogłyby oznaczać nawet kres korekty.