Związki zawodowe kolportera prasy protestują przeciwko przyśpieszonej prywatyzacji spółki. Stawiają dwa warunki. Pierwszym jest pakiet socjalny, a drugim zmiana zarządu Ruchu. Oczekują odwołania prezesa Adama Pawłowicza i niektórych członków zarządu przez przedstawicieli MSP zasiadających w radzie nadzorczej.
Związki wystosowały w tej sprawie pisma m.in. do prezydenta, premiera, resortu skarbu oraz rady nadzorczej Ruchu. Podkreślają, że jeżeli ich żądania nie zostaną zrealizowane, wówczas zostanie przeprowadzony w spółce strajk. Związki zareagowały w ten sposób na czwartkową wypowiedź wiceministra skarbu Krzysztofa Łaszkiewicza. Powiedział on, że jeden z funduszy zaoferował MSP gotowość do odkupienia akcji Ruchu. Skarb Państwa kontroluje 62,6 proc. udziałów w spółce.
Związkowcy podkreślają, że nie są przeciwni sprzedaży akcji Ruchu przez Skarb Państwa, twierdzą jednak, że przyśpieszona prywatyzacja pozwoli prezesowi spółki "wpaść" pod opiekę funduszu inwestycyjnego. A ten, ich zdaniem, puści w niepamięć 20 ostatnich miesięcy działalności spółki. Tymczasem związkowcy zarzucają obecnemu zarządowi m.in. niegospodarność, "pompowanie" firm doradczych pieniędzmi Ruchu, problemy z realizacją prognoz oraz niewywiązywanie się z obietnic składanych podczas ubiegłorocznej oferty publicznej.
Związkowcy informują, że przytaczając konkretne powody, wielokrotnie zwracali się do poprzedniego ministra skarbu o poparcie w sprawie odwołania prezesa i niektórych członków zarządu. Twierdzą również, że w porządku obrad październikowego posiedzenia rady nadzorczej znalazł się punkt "zmiany w składzie zarządu", jednak rada ustaliła przerwę w obradach od 20 grudnia, więc dopiero wtedy wniosek ten będzie rozpatrywany. Związkowcy podejrzewają, że przyśpieszona prywatyzacja może mieć związek z wnioskiem dotyczącym odwołania zarządu. Żądają spotkania i rozmowy z przedstawicielami MSP. Do zamknięcia tego wydania "Parkietu" resort skarbu nie odpowiedział, czy przyjmie warunki związkowców.