- Uważajmy, aby organizacja piłkarskich mistrzostw Europy nie obróciła się przeciwko Polsce i jej gospodarce - twierdzi Witold Orłowski, główny ekonomista firmy doradczej PricewaterhouseCoopers. Orłowskiemu chodzi przede wszystkim o duże ryzyko związane z budową stadionów oraz z ewentualnym zepsuciem marki naszego kraju po nieudanej organizacyjnie imprezie.
W czym tkwi ryzyko związane ze stadionami? - Pamiętajmy, że koszt utrzymania stadionu przez 20 lat jest większy niż koszt jego budowy. Wiadomo, że Polska liga nie jest popularna. Także inne imprezy stadionowe nie przyciągają w naszym kraju tłumów. Może pojawić się problem z wybudowanymi obiektami już po mistrzostwach - twierdzi W. Orłowski. - Te obiekty po prostu mogą nie zarobić na swoje utrzymanie, nie wspominając o zwrocie kosztów inwestycji - dodaje Orłowski.
- To prawda, że Polska musi nauczyć się, jak wykorzystywać stadion nie tylko do meczów. W Anglii taki obiekt to także hotele, restauracje i inne rozmaite punkty handlowo-usługowe - mówi Martin Oaxley z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.
Przedstawiciele władzy są jednak pewni, że Polska wykorzysta swoją szansę, przede wszystkim przyciągając turystów. - Można zacząć ściągać turystów już przed imprezą, promując Polskę jako kraj, w którym odbędą się mistrzostwa. A po mistrzostwach przypominać, że odbyły się u nas - twierdzi wiceminister sportu i turystyki Grażyna Leja.
Orłowski widzi jednak pewien problem. - Jeśli turyści przyjadą do Polski i przeżyją piekło, bo nie będą mieli po czym jeździć, gdzie spać, a nawet nie będą mogli dodzwonić się do domów, to wtedy wątpliwe jest, że tu wrócą - mówi Orłowski. - Zniechęcą do przyjazdu swoich znajomych, a także biznes, co popsuje markę "Polska" na długie lata - podkreśla.