Niewielkie zmiany indeksów na Wall Street towarzyszyły oczekiwaniu na wczorajszą decyzję Rezerwy Federalnej. Inwestorzy liczyli na obniżkę stóp i oczywiście zapowiedź kolejnych - taki byłby najlepszy scenariusz dla posiadaczy akcji. Skala redukcji ich rozczarowała i na koniec sesji główne indeksy traciły ponad 2 proc. Nie ma się co łudzić, że z redukcją stóp miną wszystkie problemy. Rynkom zagraża inflacja, która wkrótce może zjeść sporą część owoców udanych inwestycji. Nie odejdą też z dnia na dzień problemy z ryzykownymi kredytami hipotecznymi. Wczoraj kolejna firma, Washington Mutual, czyli największa w USA kasa oszczędnościowo-pożyczkowa, poinformowała o stratach związanych z kryzysem. Odpisze 1,6 mld USD z powodu utraty wartości swojej jednostki zajmującej się kredytami hipotecznymi, zmniejszy zatrudnienie o ponad 3 tys. etatów i obniży dywidendę. Akcje Washington Mutual staniały o 7,5 proc. Wskutek kryzysu spadnie też prawdopodobnie zysk firmy ubezpieczeniowej Genworth Financial, będącej niegdyś częścią GE. Jej akcje przeceniono o 5 proc. Traciły też kursy innych spółek finansowych. W innych branżach było lepiej. Na przykład właściciele akcji AT&T ucieszyli się z planów zwiększenia dywidendy i przeznaczenia 15 mld USD na buy back i podbili kurs o prawie 6 proc. Graczy z giełd europejskich zmartwiły wczoraj doniesienia z Niemiec, gdzie indeks zaufania inwestorów do gospodarki (ZEW) zjechał do poziomu najniższego od prawie 15 lat. Akcje taniały więc po raz pierwszy od pięciu sesji. W Niemczech stracili posiadacze papierów takich koncernów, jak Siemens czy RWE. Po wtorkowych wzrostach o 3 proc. potaniały wczoraj walory UBS, bo dopiero wczoraj bank ujawnił, że podwyższenie kapitału z udziałem azjatyckich inwestorów będzie oznaczało 12-proc. wzrost liczby akcji w obiegu. Oberwało się też innym bankom, w tym brytyjskiemu Northern Rock, który we wrześniu uchronił się przed bankructwem tylko dzięki pomocy Banku Anglii. Jego los pozostanie niepewny prawdopodobnie jeszcze co najmniej przez kilka tygodni.
Parkiet