Nowojorskie indeksy w środę na początku sesji śmiało ruszyły w górę. W czołówce były firmy technologiczne i branża paliwowa. Wskaźnik Standard&Poor?s500 z miejsca odrobił połowę wtorkowych strat. Inwestorzy chętnie kupowali walory Exxona, Cisco Systems i AT&T. Lepszy klimat do inwestowania pieniędzy w akcje stworzył amerykański bank centralny, który dzień wcześniej zawiódł graczy, zbyt nieśmiało obcinając stopę funduszy federalnych i dyskontową. Wczoraj Fed ogłosił nowy plan rozruszania, zablokowanego przez kryzys hipoteczny, rynku kredytowego. Wraz z bankami centralnymi strefy euro, Anglii, Kanady i Szwajcarii do dyspozycji banków komercyjnych postawi nowe fundusze krótkoterminowe, a w zastaw będzie przyjmował szerszy wachlarz instrumentów. Chodzi o zbicie w dół rynkowych stóp procentowych. Fed chce też zwiększyć podaż waluty amerykańskiej na naszym kontynencie, dlatego Europejski Bank Centralny i Narodowy Bank Szwajcarii będą miały do dyspozycji dodatkowo 24 miliardy USD. W Europie wzięcie miały akcje banków. Papiery Deutsche Banku i włoskiego Banca Monte dei Paschi di Siena były najdroższe od ponad miesiąca. Szwajcarski Clariant, producent specjalistycznych chemikaliów, drożał ponad 7 proc. na fali spekulacji o przejęciu tej firmy przez jej niemieckiego konkurenta Lanxess. Podobnie jak w Nowym Jorku inwestorzy kupowali akcje firm paliwowych. Szczególne wzięcie miały Royal Dutch Shell i StatoilHydro. W regionie Azja-Pacyfik była największa strata w okresie ostatnich trzech tygodni. Wskaźnik MSCI obniżył swoją wartość o 1 proc. Kluczowe dla nastrojów na tamtejszych giełdach były obawy o tempo wzrostu gospodarczego w USA i Japonii, której, według banku Morgan Stanley, grozi recesja. Decyzję Fedu o cięciu stóp procentowych oceniano tam jako niewystarczającą do pobudzenia wzrostu gospodarki, dlatego inwestorzy pozbywali się akcji banków oraz firm eksportujących swoje towary do USA. Spośród najważniejszych rynków największy spadek był w Hongkongu, gdzie wskaźnik Hang Seng stracił 2,4 proc.
Parkiet