Dziesięciu ekonomistów, uwzględnionych w ankiecie agencji ISB, przewiduje, że wynagrodzenia w firmach wzrosły w listopadzie średnio o 11,0% r/r. Oczekiwania wahają się od 9,9% do 11,3%.
"Znaczny wzrost płac w skali miesiąca wynikał z rozpoczęcia wypłat gwiazdkowych (których kumulacja przypadnie i tak na grudzień), przede wszystkim w górnictwie oraz w energetyce, a w mniejszym stopniu w przetwórstwie oraz w budownictwie. Przy realizacji naszych założeń wzrost siły nabywczej wynagrodzeń w przedsiębiorstwach w 2007 r. osiągnie ok. 6,6% wobec 4,2% realnego wzrostu w 2006 r." - ocenia ekonomistka banku PKO BP Karolina Sędzimir-Domanowska.
Analityczka przewiduje, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw osiągnęło w listopadzie ok. 3032 zł, wzrastając o 2,7% m/m i o 9,9% r/r. Jest to najbardziej pesymistyczna prognoza wśród uczestników ankiety. Na drugim biegunie natomiast znajdują się analitycy Banku BPH, których 11,2-proc. prognoza dynamiki wynagrodzeń należy do najwyższych. Ich zdaniem, jest to głównie efekt statystyki.
"Na dynamikę płac oddziałuje w listopadzie dodatkowo efekt niskiej bazy z zeszłego roku. To z kolei zasługa wcześniejszych wypłat barbórek w listopadzie dwa lata temu, co w sytuacji, gdy w zeszłym roku barbórki zostały wypłacone normalnie spowodowało, iż roczna dynamika płac w listopadzie ub.r. obniżyła się tworząc niską bazę pod tegoroczny wzrost. Również w tym roku dodatkowa pensja barbórkowa w górnictwie zostanie wypłacona w grudniu" - tłumaczy Maja Goettig.
Natomiast ekonomista banku BGK Konrad Soszyński dodaje, że utrzymywanie się wysokiej dynamiki wynagrodzeń, a także zatrudnienia, jest pochodną stale rosnących nakładów inwestycyjnych w polskiej gospodarce.