Rada nadzorcza Budopolu Wrocław przyjęła w piątek rezygnację złożoną przez prezesa budowlanej spółki - Henryka Feliksa. - Sądzę, że moja misja się zakończyła. Budopol jest teraz spółką posiadającą odpowiednie zaplecze finansowe i organizacyjne, zdolną do zarabiania pieniędzy - tłumaczy ustępujący szef. Jego obowiązki przejmie Mirosław Motyka, zasiadający w zarządzie Budopolu od czerwca (z grupą Ganta Development, do której należy wrocławska firma, związany jest od lat). Pełnił dotychczas funkcję dyrektora ds. inwestycji i przygotowania produkcji.
Gdy Gant pod koniec 2006 roku został inwestorem strategicznym Budopolu, notował on straty, a jego roczne przychody wynosiły kilkanaście milionów złotych. W tym roku w ciągu pierwszych trzech kwartałów wrocławska firma, m.in. dzięki zleceniom otrzymanym od spółki matki, zanotowała blisko 40 mln zł przychodów i ponad 2,9 mln zł czystego zysku. Do końca roku zarobek firmy może wzrosnąć do 4 mln zł, a sprzedaż może sięgnąć 60 mln zł (tak wynika z szacunków Ganta, Budopol nie publikował prognoz). A jakie wyniki spółka będzie w stanie wypracować w 2008 roku? - W przyszłorocznym portfelu zamówień znajdują się zlecenia o łącznej wartości 130 mln zł. Sądzę, że Budopolowi uda się utrzymać w kolejnych kwartałach rentowność netto na poziomie co najmniej 6 proc. - mówi H. Feliks. Gdyby przewidywania odchodzącego prezesa się sprawdziły, w przyszłym roku spółka mogłaby zarobić na czysto dwukrotnie więcej niż w obecnym.
Henryk Feliks, który przez ponad rok łączył obowiązki prezesa Budopolu i wiceprezesa Ganta, skupi się teraz na prowadzeniu inwestycji legnickiego dewelopera. Nie rozstaje się jednak z Budopolem. Będzie m.in. odpowiedzialny za stworzenie struktur Elektromontażu-Warszawa Sp. z o.o. To firma powstała na bazie majątku przejętego od giełdowego Elektromontażu-Warszawa, obecnego Stormmu. 80 proc. jej walorów należy do Budopolu, a 20 proc. do Ganta. - Obecnie skoncentrowaliśmy się na produkcji (Elektromontaż jest wytwórcą m.in. rozdzielnic średniego i niskiego napięcia), a w przyszłym roku odbudujemy też potencjał spółki w zakresie usług instalacyjnych - zapowiada H. Feliks.
Ustępujący prezes mówił niedawno w rozmowie z "Pulsem Biznesu", że jego zdaniem akcje Budopolu są niedowartościowane. Twierdził, że fakt ten może wykorzystać Gant Devlopment do zwiększenia zaangażowania w spółce córce. Teraz deweloper kontroluje prawie 33 proc. jej kapitału. Kolejne zakupy wiązałyby się zatem z koniecznością ogłoszenia wezwania na co najmniej taki sam pakiet walorów. Henryk Feliks przyznaje, że obecnie Gant Development niemal wszystkie wolne środki lokuje w nowe projekty deweloperskie. Prawdopodobnie więc spółka zdecyduje się na ogłoszenie wezwania tylko wówczas, gdy sukcesem zakończy się planowana emisja akcji, kierowana do wybranych inwestorów finansowych.