Reklama

Dopłaty coraz mniejsze

Wzrost płacy minimalnej w przyszłym roku niemal o 20 proc. spowoduje, że dopłaty dla firm zatrudniających niepełnosprawnych staną się relatywnie niższe, gdyż kwoty dofinansowania do wynagrodzeń obliczane są na podstawie minimalnej płacy krajowej z roku poprzedniego

Publikacja: 15.12.2007 09:01

W ciągu ostatnich sześciu lat liczba zakładów pracy chronionej (ZPCh) w Polsce spadła niemal o tysiąc. W porównaniu z rekordowym rokiem 1999 w grudniu 2006 r. było ich mniej o ponad 1,4 tys. (czyli o prawie 38 proc.). Wciąż jednak ponad 2,3 tys. przedsiębiorstw miało ten status. Warto jednak zauważyć, że choć w tym samym czasie spadała również liczba zatrudnionych niepełnosprawnych, to procentowo nie są to aż tak duże różnice. Liczba etatów dla niepełnosprawnych w ZPCh zmniejszyła się o 10-15 proc.

Wychodzi na to, że firmy, które utrzymują status ZPCh, rozwijają się i zatrudniają nowych pracowników, co potwierdza prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) Marian Leszczyński. Choć jednocześnie zaznacza, że duże różnice pomiędzy stosunkiem likwidowanych ZPCh i liczbą likwidowanych miejsc pracy dla niepełnosprawnych wynikają z tego, że upadają zazwyczaj niewielkie firmy zatrudniające niewielu pracowników.

Część firm jednak rezygnuje ze statusu ZPCh i działa dalej. Tak postąpił w maju giełdowy Bakalland, który musiał zmniejszyć zatrudnienie, by spełnić kryteria pozwalające mu ubiegać się o granty z funduszy unijnych. Oczywiście, zrezygnował z zatrudniania części niepełnosprawnych. Prezes Leszczyński zaznacza jednak, że by korzystać z pieniędzy unijnych, nie trzeba koniecznie rezygnować ze statusu ZPCh. PFRON również jest dysponentem części środków europejskich z kilku programów, którymi dofinansowuje działalność zakładów.

Więcej, a jednak mniej

To, że firm zatrudniających niepełnosprawnych jest coraz mniej, może dziwić, bo z danych funduszu wynika, że ostatnio znacznie wzrosła pomoc udzielona przedsiębiorcom przez Fundusz. O ile jeszcze przez 2003 r. nigdy nie przekroczyła 800 mln zł rocznie, o tyle w kolejnych trzech latach łączne dofinansowania były większe niż 1,5 mld zł i rosły niemal 10 proc. rocznie. Do tego trzeba dodać pieniądze, które na ZPCh przeznacza budżet centralny oraz koszty różnego rodzaju ulg. Jakie to kwoty? Nie wiadomo. - Nikt nie prowadzi dokładnych wyliczeń - twierdzi M. Leszczyński. Zarazem jednak podaje, że choć systemy dofinansowań w poszczególnych latach są nie do końca porównywalne, to można jednak stwierdzić, że suma wszystkich dopłat (z budżetu i PFRON) do jednego zatrudnionego przez ZPCh pracownika niepełnosprawnego znacznie spadła. O ile pod koniec lat 90. średnio przypadało na niego około 3 tys. zł, o tyle w ubiegłym roku nieco powyżej 1 tys. zł. Warto przy tym zauważyć, że w ciągu tych lat mocno wzrosła płaca minimalna i średnia pensja osoby niepełnosprawnej w ZPCh. Ta ostatnia w 2006 r. wyniosła 1327,83 zł w przeliczeniu na jeden etat. - Jak łatwo dostrzec, dopłaty, jakie otrzymują pracodawcy, nie pokrywają więc nawet kosztów związanych z wynagrodzeniem niepełnosprawnego. Tymczasem często spotykam się z przekonaniem, że dotacje dla ZPCh stanowią ich dodatkowy zarobek - mówi Marian Leszczyński.

Reklama
Reklama

Coraz mniej przywilejów

Główną przyczyną spadku zainteresowania firm posiadaniem statusu zakładu pracy chronionej są jednak coraz mniejsze przywileje z tym związane. Do końca lat 90. polegały one na zwolnieniu z wszystkich podatków, później ZPCh nie musiały odprowadzać VAT-u. To właśnie wtedy wiele spółek zdołało zbudować mocną pozycję na rynku w swoich branżach. Przykładem może być choćby giełdowy Groclin, którego produkty zaczęły wygrywać z konkurencją w Europie dzięki znacznie niższym cenom. Spółka zaś dzięki bardzo dobrym wynikom finansowym stała się ulubieńcem giełdowych inwestorów i trafiła nawet do WIG20.

Stopniowo jednak przywileje przysługujące ZPCh były ograniczane. 1 lutego 2003 roku przywrócona została konieczność odprowadzania podatku VAT przez pracodawców osób niepełnosprawnych, co w znaczącym stopniu wyeliminowało z rynku firmy, których działalność, bez sprzyjających przepisów, nie miała racji bytu. Kolejna istotna zmiana dotykająca ZPCh nastąpiła w 2004 r., kiedy rząd, wykorzystując moment wejścia Polski do Unii Europejskiej oraz konieczność dostosowania rozwiązań prawnych, zmienił sposób dofinansowania ZPCh. Miało to negatywny wpływ na rynek i poziom zatrudnienia niepełnosprawnych, bo początkowo kwoty dofinansowania znacznie spadły, co spowodowało redukcję etatów i zwolnienie około 25 tys. niepełnosprawnych. W rezultacie, regulacje w tym zakresie w 2004 roku zmieniano trzykrotnie.

Koszty trudne

do udowodnienia

Obecnie ZPCh otrzymują dopłaty do wynagrodzenia pracownika wynoszące od 50 proc. do 130 proc. minimalnej jego pensji w zależności od stopnia niepełnosprawności. Dodatkowo, dla osób niepełnosprawnych ze specjalnymi schorzeniami (niewidomych, z epilepsją, chorobą psychiczną) dopłaty są powiększone o 75 proc. pensji minimalnej. Firmy zatrudniające niepełnosprawnych, ale nieposiadające statusu ZPCh, dostają około 70 proc. tych kwot.

Reklama
Reklama

Trzeba jednak zaznaczyć, że powyższe dopłaty dotyczą tylko tych pracodawców, którzy zdecydują się na pełne udokumentowanie poniesionych kosztów w związku z utworzeniem i utrzymaniem miejsca pracy dla osoby niepełnosprawnej. Te firmy, które zrezygnują z dokumentowania kosztów (zarówno w ZPCh, jak i na otwartym rynku) dostają pieniądze w formie ryczałtu (od 40 proc. do 65 proc. pensji minimalnej w zależności od niepełnosprawności pracownika). Wiele firm decyduje się na to drugie rozwiązanie, ponieważ niełatwo jest dokładnie wskazać, co jest dodatkowym kosztem utworzenia miejsca pracy dla niepełnosprawnego. Tak postępuje choćby jeden z największych beneficjentów systemu - Grupa Impel. - Oczywiście, chcielibyśmy rozliczać się na podstawie udokumentowanych podwyższonych kosztów. Niestety, wraz z wprowadzeniem regulacji wymagających dokumentowania tych kosztów nie zostały określone sposoby ich wyliczania. Dlatego, biorąc pod uwagę charakter naszej działalności i trudność w bezspornym udowodnieniu np. o ile wolniej osoba niepełnosprawna sprząta, czy też mniej efektywnie, niż pełnosprawna i jaki koszt w związku z tym ponosi Impel, zdecydowaliśmy się na korzystanie z ryczałtu, mimo iż - biorąc pod uwagę aspekty finansowe - jest on dla nas znacznie mniej korzystny - mówi Wojciech Rembikowski, wiceprezes Impela. - Jako spółka giełdowa musimy szczególnie dbać o naszą wiarygodność oraz stabilność raportowanych przez nas wyników i nie możemy pozwolić sobie na to, by podlegały one potencjalnym zmianom, wynikającym z innej oceny sytuacji przez urzędnika opiniującego prawidłowość wyliczeń kosztów zatrudnienia niepełnosprawnych - dodaje wiceprezes.

Na dopłatach się nie zarabia

Mimo że skala dopłat i ulg dla ZPCh może wydawać się bardzo atrakcyjna, pracodawcy prowadzący tego typu firmy uważają, że często ich koszty są wyższe niż korzyści z dopłat. - Oceniamy, że w 2006 r. wydaliśmy na utrzymanie stanowisk osób niepełnosprawnych około 10 proc. więcej, niż dostajemy z dotacji - mówi Jerzy Pięta, rzecznik Groclinu. Twierdzi, że z roku na rok spółka zmniejsza liczbę zatrudnionych niepełnosprawnych.

Do kosztów pracodawców można zaliczyć choćby mniejszą wydajność większej części niepełnosprawnych, dostosowanie miejsca pracy do ich wymogów czy specjalny sprzęt potrzebny im do wykonywania zadań.

Poza tym trzeba pamiętać, że jeżeli nawet pracodawca otrzymuje z dopłat do wynagrodzeń więcej pieniędzy niż sam płaci, to nadwyżki nie może zatrzymać dla siebie, ale musi ją przeznaczyć na zakładowy fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych (ZFRON).

Przyszły rok prawdopodobnie przyniesie kolejne utrudnienia firmom zatrudniającym osoby niepełnosprawne. A to dlatego, że znacznie ma wzrosnąć płaca minimalna w Polsce (do 1126 zł, z 936 zł z tym roku). Tymczasem kwoty dofinansowania do wynagrodzeń obliczane są na podstawie minimalnej płacy krajowej z poprzedniego roku. Różnica między rokiem 2007 i 2008 będzie wyjątkowo duża. Prawdopodobnie wzrosną też średnie płace dla niepełnosprawnych. Dopłaty z PFRON będą je rekompensowały w znacznie mniejszym stopniu niż dotychczas. Czy to się opłaca?

Reklama
Reklama

Gdzie więc zysk pracodawcy? - można zasadnie zapytać. Otóż poza dopłatami do wynagrodzeń ZPCh dostają również dopłaty do składki rentowej i emerytalnej niepełnosprawnych pracowników. To ogranicza koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa. Mogą też liczyć na zwolnienia z niektórych opłat (np. opłat od czynności cywilnoprawnych), ubiegać się również o dofinansowanie kredytów bankowych zaciągniętych na cele związane z rehabilitacją osób niepełnosprawnych czy zwrot kosztów za ich szkolenie w związku z koniecznością zmiany profilu produkcji.

Dość istotną sprawą jest możliwość "przeniesienia" przez ZPCh części przywilejów na kontrahentów, gdyż nawet przedsiębiorstwa nieosiągające odpowiedniego wskaźnika zatrudnienia niepełnosprawnych mogą być zwalniane z części lub całej opłaty na PFRON, jeżeli korzystają z usług lub nabywają produkty wytwarzane przez ZPCh.

Jednocześnie, mało kto pamięta, że obowiązek płacenia składki na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) ma każdy pracodawca w Polsce, zatrudniający powyżej 25 osób. Tylko firmy zatrudniające 6 proc. lub więcej osób niepełnosprawnych są z tej opłaty zwalniane. Większość przedsiębiorstw decyduje się na ponoszenie opłat na PFRON, który dzięki temu w ubiegłym roku został zasilony kwotą przekraczającą 2 mld zł. Jednocześnie wypłaty z PFRON dla firm zatrudniających niepełnosprawne osoby (nie tylko ZPCh) wyniosły około 1,75 mld zł.

Zdaniem Wojciecha Rembikowskiego, powyższe liczby dowodzą, że obecny system wspierania zatrudnienia osób niepełnosprawnych w większości przypadków nie motywuje firm do zatrudniania inwalidów. Co więcej, wciąż nie spełnia on w wystarczającym stopniu swojej funkcji społecznej. Strategia lizbońska, której postanowienia nakładają na Polskę obowiązek zwiększenia wskaźnika aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych, a także fakt, że obecnie w Polsce aktywnych zawodowo jest tylko 17 proc. inwalidów (podczas gdy w krajach unijnych jest to 40 proc.), powodują, że Polska powinna podjąć działania mające na celu zmianę obecnego stanu rzeczy. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że przy utrzymaniu obecnych rozwiązań prawnych nie należy spodziewać się poprawy tej statystyki, a nawet jej pogorszenia, biorąc pod uwagę sytuację rynkową.

Tańsze usługi dzięki

Reklama
Reklama

państwowym pieniądzom

Trzeba w końcu pamiętać, że w niektórych branżach wiele firm korzysta ze statusu ZPCh lub tylko z dopłat z tytułu zatrudniania osób niepełnosprawnych. Aby efektywnie konkurować na tym rynku, nie można z dotacji rezygnować, bo oznaczałoby to podniesienie ceny własnych usług. Jednocześnie znaczące zdawanie się na system dotacji państwowych - co nadal ma miejsce w przypadku wielu ZPCh - jest ścieżką ryzykowną. Zasadę równoważenia wpływu dotacji na prowadzoną działalność stosuje w praktyce Impel, który wprowadził radykalne zmiany w strukturze przychodów po zawirowaniach prawnych, jakie miały miejsce w 2004 r. - Trzy lata temu udział dotacji w przychodach Grupy Impel wynosił około 20 proc., a obecnie wskaźnik ten kształtuje się na poziomie nieprzekraczającym 7 proc. Wciąż zatrudniamy niepełnosprawnych w usługach prostych, np. porządkowo-czystościowych czy ochronie, ponieważ w polskich realiach tego typu zajęcia są zazwyczaj jedynymi z niewielu, jakie mogą wykonywać osoby niepełnosprawne. Jednak biorąc pod uwagę historyczną niestabilność przepisów dotyczących zatrudniania osób niepełnosprawnych, nasza strategia przewiduje rozwój innych rodzajów działalności, w których nie korzystamy z dotacji, na przykład usługi pracy czasowej czy segmentu deweloperskiego - dodaje Wojciech Rembikowski.

Giełdowe spółki

nie korzystają z dotacjiGrupa Impel jest jednym z największych beneficjentów programu aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych. Tylko w 2006 r. otrzymała od państwa nieco ponad 50 mln zł dotacji, które stanowią 6,3 proc. przychodów grupy. Dzięki nim zysk operacyjny był dodatni i sięgnął 16,11 mln zł. Bez tego spółka zanotowałaby ponad 34 mln zł straty na poziomie operacyjnym. Jednak w ciągu ostatnich trzech lat spółka sukcesywnie zmniejszała zarówno procentowy, jak i kwotowy udział dotacji w przychodach. Poza wrocławską grupą ze statusu zakładów pracy chronionej i z pieniędzy z PFRON korzystają inne giełdowe firmy. Np. Boryszew otrzymał w ubiegłym roku ponad 6,2 mln zł, a Groclin ponad 12,2 mln zł. Pierwsza z tych firm straciła jednak status ZPCh i obecnie stara się go odzyskać. W przypadku innych beneficjentów - Drozapolu czy Muzy - kwoty dopłat są stosunkowo niewielkie, zamykające się w kilkuset tysiącach złotych. W większości spółek giełdowych (poza Muzą, która i tak zanotowała stratę) pieniądze z dotacji nie wpłynęły znacząco na poprawę wyniku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama