O 2,5 proc. zwiększy się w przyszłym roku zużycie ropy naftowej na świecie - szacuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE). Podniosła w piątek prognozę konsumpcji surowca o 115 tys. baryłek, do 87,8 miliona na dobę.
Rekordowo wysokie ceny "czarnego złota" widać nie będą mieć wpływu na poziom popytu. Eksperci nie spodziewają się też ograniczenia konsumpcji w wyniku załamania w amerykańskich nieruchomościach i kryzysu na rynku kredytowym, które mogą spowodować spowolnienie tempa wzrostu światowej gospodarki.
Prognoza na ten rok została zmniejszona o 60 tys. baryłek, do 85,7 miliona. Jednak to nie rozładuje napięcia na rynku, bo spadają zapasy. Z wyliczeń MAE wynika, że rezerwy najważniejszego surowca w 30 krajach należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) stopniały w październiku o 22,4 miliona baryłek, szczególnie w Europie. Starczało to na 52,6 dni zapotrzebowania. "Podobny obraz wyłania się w listopadzie" - stwierdziła MAE w raporcie.
Giełdy zareagowały na nowe dane ponowną zwyżką notowań. Kontrakty na ropę w Londynie z rozliczeniem w styczniu podskoczyły o 1,7 proc., do 93,66 USD za baryłkę. W Nowym Jorku ceny wzrosły przez moment do 93,38 USD. Na tamtejszym rynku na??????? listopada ceny były bliskie sforsowania bariery 100 USD za baryłkę.
Według MAE, w grudniu widać oznaki zwiększania dostaw ropy przez kartel OPEC, który odpowiada ok. 40 proc. światowej podaży surowca. Byłby to zwrot w stosunku do listopada, kiedy, według wyliczeń MAE, dostawy z OPEC wynosiły średnio 31,1 mln baryłek na dobę i były mniejsze o 180 tys. niż miesiąc wcześniej.